Gołota był o włos od śmierci gdy walczył z Lewisem

Andrzej Gołota podczas pojedynku z Lennoxem Lewisem. (fot. archiwum)
Andrzej Gołota podczas pojedynku z Lennoxem Lewisem. (fot. archiwum)

Caesars Hotel & Casino, Atlantic City, sędzia Joe Cortez i przeciwnik najwyższych lotów – Lennox Lewis (41-2, 32 KO). Co może pójść nie tak? Andrzej Gołota (41-9, 33 KO) po dwóch “kontrowersyjnych” dyskwalifikacjach wydaje się być we właściwym dla siebie miejscu – w ringu w walce o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej! Jednak nie było tak kolorowo jak wszyscy myśleli…

Jak wyznaje w rozmowie z “Super Expressem” Bożena Gołota, mama Andrzeja, jej syn nie był sobą:

“Okazało się, że z powodu bolącego kolana lekarz dał mu przed pojedynkiem zastrzyk z lidokainy. Lek z krwią dostał się do głowy. Potem już w szatni stracił przytomność. Mógł wtedy umrzeć. Nie wiem, czy to było przypadkowe działanie medyka, czy też… świadome, żeby osłabić Andrzeja. Na szczęście Pan Bóg nad nim czuwał, bo Pan Bóg kocha dobrych ludzi…” – mówiła zasmucona na wspomnienie tych zdarzeń.

Od wyjścia na ring widzieliśmy z Mariolą, że coś jest z nim nie tak. Wystarczyło na niego spojrzeć, by zorientować się, że ma nienaturalnie spowolnione ruchy, że każde uniesienie ręki, każdy krok sprawiają mu ogromną trudność.” – dodała.

Oczywistym wydaje się, że przy takich wydarzeniach komisja powinna przyjrzeć się pracy lekarza, a nawet mogłaby zmienić wynik walki na “no contest”.

Dziś po latach możemy tylko żałować tego co się działo z Andrzejem w tej walce, wydaje się, że to był jego czas, najlepszy okres na zdobycia pasa. Pasa mistrza wagi ciężkiej na który tak długo już czekamy…

ZOBACZ TEŻ:

>> Zapraszamy na nasz kanał YouTube gdzie znajdziecie mnóstwo materiałów z kariery Andrzeja Gołoty. <<

Dodaj komentarz