Nieobiektywny #2 – Decydująca Jesień Polskich Pięściarzy (cz.2)

Mówiąc o decydującej jesieni polskich zawodników, nie można wymienić tylko pięściarzy ze światowego topu, czyli Główka, Masternak, Adamek, którzy toczyć na przełomie wrzesień-listopad walki o swoje kariery. Kownacki, który również był wymieniany w kontekście pojedynków najważniejszych w polskim boksie, dzisiaj w nocy udowodnił, że jest wstanie pokonywać byłych mistrzów świata.

Kamil Szeremeta (17-0,3KO) vs Ruben Diaz (25-1-2,16KO)
(22.09.2018r, Łomża)

Od zawsze bardzo lubiłem Kamila Szeremetę, kibicowałem mu w każdej walce, nawet z drugim moim ulubieńcem Rafałem Jackiewiczem.
Od zawsze problemem Kamila był brak ciosu kończącego, lub po prostu mało kombinacji, które by się składały na kumulacje ciosów i zakończenie pojedynku technicznym nokautem.
Oczywiście idzie się tego nauczyć, to musi wejść w krew i być może tak właśnie się stało w pojedynku z Alessandro Goddim (33-3-1) w walce o pas mistrza Europy we Włoszech, gdzie Kamil zakończył walkę w drugiej rundzie po bezpardonowych atakach.
Już 22 września będziemy mogli zobaczyć go w pierwszej obronie swojego najcenniejszego trofeum. Ruben Diaz to zawodnik o podobnej specyfice co Alessandro Goddi, czyli stary i nic wielkiego nie osiągnął, ma fajny rekord, a jego jednym z największych skalpów, a zarazem ostatnim pojedynkiem był wyboksowany Rafał Jackiewicz, którego Szeremeta o wiele bardziej zdecydowanie pokonał 3 lata temu.
W razie zwycięstwa, Szeremeta ma prawo do dobrowolnej obrony, czyli np. walka z Andrew Francilette (20-1-1), a potem dopiero obowiązkowa obrona z Martinem Murrayem na wyspach, który jest jak najbardziej w zasięgu Kamila.

Paweł Stępień (10-0,9KO) vs Dmitry Sukhotsky (23-6,16KO)
(22.09.2018r, Łomża)

Paweł Stępień to zdecydowanie jeden z największych prospektów w Polsce bez podziału na kategorie wagowe. Teraz przed nim bardzo duże wyzwanie, były pretendent do pasa WBC, 37-letni Sukhotsky.
Co prawda walczy bardzo rzadko, a ostatnią walkę wygrał 3 lata temu i jest już raczej zawodnikiem, na którym można się wybić. Rosjanin ostatnio przegrał przed czasem z w ogóle nieznanym nikomu Ulugbekiem Khakberdievem (5-0), wiec Stępień to kolejny zawodnik, który musi udowodnić, że jest wstanie pokonać Rosjanina tak samo jak jego poprzedni rywale.


Nikodem Jeżewski (15-0-1,12KO) vs Adam Balski (12-0,8KO)

(17.11.2018r, Radom)

Gala organizowana przez Mateusza Borka i zatytułowana “Wojna Domowa” sprawdzi nam kilku polskich pięściarzy, ułatwi nam spojrzenie na zawodników perspektywicznych.
Tak będzie również w starciu Jeżewskiego z Balskim. Po jednej stronie sprawdzony i zweryfikowany już przez Michała Cieślaka (17-0) Jeżewski, którego uratowało branie dopingu przez Cieślaka i ostateczny wynik walki “no contest”.
Natomiast Balski nie jest wirtuozem, lecz na pewno jest bardzo dobrze prowadzony, wygrał nokautem marketingowo dobrą walkę z Łukaszem Janikiem, a w ostatnim pojedynku pokonał solidnego Denisa Gracheva (16-7-1).
Jeśli wygra Balski, będziemy mieli pompowanie balonika przez jakiś czas, jednak mam nadzieje, że chłodna głowa Borka i Grabowskiego nie pozwoli na rzucenie Adama na głęboka wodę (czyt.złoty strzał).
Gdyby zdarzyło się, że wygra Jeżewski – w co nie wątpię – to awansuje w rankingach i potwierdzi, że warto w niego inwestować, być może znajdzie sobie nawet porządnego promotora.

Robert Parzęczewski (21-1,14KO) vs Dariusz Sęk (27-4-3,9KO)

(17.11.2018r, Radom)

Hitowa walka jak na polskie warunki. Nie wiem do końca czy rozpatrywać to starcie jako ciekawy pojedynek 24-letniego talentu z 32-letnim – bądź co bądź – europejskim doświadczeniem. Czy może jest to po prostu największe wyzwanie w karierze “Araba”, ale jednak “tylko” test z coraz bardziej rozbijanym Sękiem, który w ogóle nie przypomina tego boksera z walki z Robinem Krasniqim (48-5), czy z Shefatem Isufim (27-3-2), a bardziej ostatnio wspominany jest z remisów z surowym technicznie Markiem Matyją (14-1-1) i hiszpańskim kotletem Mustafą Chadlioui (12-3), oraz z ostatniej porażki ze świetnym Anthonym Yarde (16-0), która być może wprowadziła go na etap zakończenia kariery, lub bycia odskocznią dla młodszych pięściarzy. Niewiele sobie obiecuje po Sęku i wolałbym zwycięstwo Parzęczewskiego, które może go zaprowadzić do jeszcze większych walk.


Łukasz Wierzbicki (16-0,6KO) vs Betshuel Ushona (36-6-1,9KO)

(17.11.2018r,Radom)

Swój trzeci tegoroczny pojedynek stoczy zawodników wagi półśredniej Łukasz Wierzbicki (16-0,6KO), a jego rywalem pogromca Rafała Jackiewicza (50-19-2) i były mistrz świata mało prestiżowej federacji WBF Bethuel Ushona (36-6-1,6KO). 36-letni Namibijczyk na papierze jest najtrudniejszym rywalem w karierze pięściarza z Warszawy. Wydaje mi się, że stopniem trudności nie przewyższa Michała Żeromińskiego (13-4-1), którego Wierzbicki już dwukrotnie pokonał. Jednak Ushona jest w miarę wysoko notowany i zwycięstwo pięściarza z Warszawy może dać mu podobne wyzwania i zbieranie doświadczenia, które na etapie kariery “Wierzby” jest nieocenione.

Dodaj komentarz