5 walk bokserskich, dzięki którym zakochałem się w tym sporcie.

Andrzej Gołota podczas pierwszego pojedynku z Riddickiem Bowe. (fot. materiały prasowe)
Andrzej Gołota podczas pierwszego pojedynku z Riddickiem Bowe. (fot. materiały prasowe)

Wielu kibiców boksu ma swojego idola, którego śledzą i wstają w nocy na jego walki. Dla mnie przez długi czas był to Manny Pacquaio. Każdy kibic ma też co najmniej jedną walkę, którą oglądał kilkanaście razy. Ja podzielę się z Wami aż pięciami, które sprawiły, że tak kocham ten piękny sport. Kolejność jest przypadkowa.

6Mayweather vs De La Hoya

Walka, która okazał się olbrzymim hitem systemu PPV odbyła się 5 maja 2007 roku w MGM Grand Arena w Las Vegas. Pięściarze walczyli w limicie 154 funtów, czyli 69,853 kg. Mayweather szczycił się wtedy rekordem 37-0(24 KO), Oscar natomiast 38–4 (30 KO).

Panowie za sobą nie przepadali. Floyd od dawna chciał stoczyć walkę z De La Hoyą, aby wznieść się na wyżyny finansowe i pretendować do miana najlepszego pięściarza wszech czasów,. Przebieg walki był przewidywalny. Oscar nacierał, był większy i silniejszy. Mayweather bronił się w swoim stylu i zadawał pojedyncze uderzenia. Problem w punktowaniu tej walki polegał na tym, że ciosy Złotego Chłopca rzadko dochodziły faktycznie celu, wywierał jednak nieustanną presję i ludzie mogli odnieść wrażenie, że powinien zdecydowanie wygrać na punkty. Niestety dla jego kibiców w boksie punktuje się, ciosy celne, umiejętności defensywne oraz efektywność ataków. W tych kwestiach przeważał Floyd, który wygrał  bardzo bliską walkę stosunkiem głosów 2 do 1.

  • Tom Kaczmarek 115-113 De La Hoya
  • Chuck Giampa 116-112 Mayweather
  • Jerry Roth 115-113 Mayweather
Z powrotem

Dodaj komentarz