Andrzej Gołota: “Gościu. Ja jestem sobą!”. Wywiad z legendą polskiego boksu.

Andrzej Gołota w Krotoszynie. (fot. Marcin Szyndrowski)
Andrzej Gołota w Krotoszynie. (fot. Marcin Szyndrowski)

Przy okazji niedawnego otwarcia Krotoszyńskiego Klubu Bokserskiego spełniło się jedno z moich marzeń.

Miałem okazję przeprowadzić, króciutki wywiad ze swoim idolem z dzieciństwa i osobą, która mnie tak naprawdę wciągnęła w świat pięściarstwa zawodowego. Tą osobą jest oczywiście jedyny i niepowtarzalny – Andrzej Gołota.

Dawid Przystup: Dzień dobry Panie Andrzeju. Na początku chciałbym podziękować za lata emocji, których mi Pan dostarczył oraz za zgodę na przeprowadzenie tego krótkiego wywiadu. Dodam tylko, że od pańskich walk zaczęła się dla mnie przygoda z boksem.

Andrzej Gołota: Jeżeli przyczyniłem się do tego, że się zajmujesz boksem, to chyba warto było te walki toczyć, prawda?

DP: Jak wiadomo przyleciał Pan na oficjalną inauguracje powstania Krotoszyńskiego klubu bokserskiego nazwanego Pana imieniem. Od kogo wyszła ta inicjatywa i czy ma Pan coś wspólnego z tym miasteczkiem?

AG: W Krotoszynie mam przyjaciół, a pomysł klubu powstał już dawno. Dobrze, że mi nie stawiają pomników, w końcu żyje. Ale na klub się zgodziłem.

Andrzej Gołota podpisuje zdjęcia po treningu na otwarciu klubu bokserskiego w Krotoszynie. (for. Piotr Bylina / bokswpolsce.pl)
Andrzej Gołota podpisuje zdjęcia po treningu na otwarciu klubu bokserskiego w Krotoszynie. (for. Piotr Bylina / bokswpolsce.pl)

DP: Trenował Pan od najmłodszych lat w klubie Legia w Warszawie. Czy to prawda, że na pierwszy trening zaprowadził Pana wujek? Czy to był czysty przypadek, że rozpoczął pan treningi bokserskie czy był jakiś specjalny ku temu powód?

AG: Czy przypadek.. chyba nie ma przypadków. Nic się kolego nie dzieje bez powodu.

DP: Pana prawdziwa kariera rozpoczęła się w USA. Jak wiadomo plan był na to żeby zostać kierowcą ciężarówki jednak pojawiła się okazja by boksować zawodowo. Kto był Pana pierwszym managerem i promotorem w stanach i jak wspomina Pan tą współpracę?

AG: Wiesz, boks zawodowy w Stanach to cały przemysł. Wiele osób się przewinęło w czasie mojej przygody w tej branży. Ale jedyna osoba, która była zawsze i bez względu na to, jak było to moja żona. Najlepszy menadżer :)

Andrzej Gołota za czasów Legii. (fot. własne)
Andrzej Gołota za czasów Legii. (fot. własne)

DP: Później Pana karierą zajęli się Ziggy Rozalski i Don King? Czy z perspektywy czasu żałuje Pan tej współpracy? Czy myśli Pan, że mogło to się odbyć w inny, lepszy sposób? Jakby nie patrzeć największe Pana walki odbyły się pod flagą Don King Promotions.

AG: Zawsze można powiedzieć, że czegoś się żałuje albo, że coś można było zrobić lepiej. I pewnie tak było też u mnie. Ale wiesz, co było a nie jest nie pisze się w rejestr. Trzeba patrzeć do przodu.

DP: Jak wyglądał proces wyboru walk i przeciwników gdy boksował Pan w USA? Walki kontraktował Don King wedle uznania czy może to Pan miał ostateczne zdanie na temat kto będzie następny? Czy odmówił Pan kiedyś jakiejś walki? Która z tych walk wspomina Pan najlepiej, a którą najgorzej?

AG: Za dużo chyba chciałbyś ze mnie wyciągnąć.

DP: Niedawno minęło 18 lat od Pana walki z Mikem Tysonem. Napisałem o tym krótki tekst i po publikacji dużo czytelników zadawało to samo pytanie – Jak czuł się Pan wtedy mentalnie i czy kontuzja była jedynym powodem dlaczego Pan opuścił wtedy ring?

AG: Słuchaj. O tej walce już chyba wszyscy powiedzieli wszystko. Walka została uznana za nieodbytą. Jeżeli zawodnik schodzi z ringu, to nie dlatego, że ma taki kaprys.

18 LAT OD WALKI GOŁOTA vs. TYSON.

Andrzej Gołota na deskach w walce z Mike Tysonem. (fot. Getty Images)
Andrzej Gołota na deskach w walce z Mike Tysonem. (fot. Getty Images)

DP: Jest Pan jedynym w historii polskim zawodnikiem, który może poszczycić się walkami z najlepszymi pięściarzami wagi ciężkiej w latach 90. Czy osobiście uważa Pan, że był zawodnikiem z tej najwyższej ligi jak np. Lewis, Bowe czy Tyson?

AG: Gościu. Ja jestem sobą. Nie budzę się w nocy myśląc, czy jestem w jakiejś lidze i z kim. Zawsze jest jakiś niedosyt, ale chyba wykonałem dobrą robotę w tej jak to nazwałeś lidze.

DP: Porozmawialiśmy już o USA to teraz mam kilka pytań o Pana działalność jako sportowiec w Polsce, w późniejszych latach. Czyj to był pomysł, żeby walczył Pan z Adamkiem i dlaczego Pan się na to zgodził? Wiem, że między wami był jakiś zatarg. Czy mógłby Pan zdradzić mi kilka szczegółów, o co poszło?

AG: Było minęło, nie chce już do tego wracać.

DP: Czy nadal dostaje Pan oferty walk na galach w Polsce? Pomimo tego, że jest Pan już na emeryturze sportowej.

AG: Daj spokój. Już nie walczę.

Andrzej Gołota ze swoją żoną Mariolą. (fot. Mariola Gołota / Facebook)
Andrzej Gołota ze swoją żoną Mariolą. (fot. Mariola Gołota / Facebook)

DP: Jak wcześniej wspominałem jest Pan już na sportowej emeryturze. Czym Pan się zajmuje? Pracuje Pan czy poświęca cały czas rodzinie i swoim nowym hobby? Widziałem, że rozwija Pan swoje talenty kulinarne i artystyczne.

AG: Biegam, jeżdżę na nartach. Mariola zawsze znajdzie dla mnie zadanie do wykonania.

Andrzej Gołota rozwija swoje pasje artystyczne. (fot. Mariola Gołota / Facebook)
Andrzej Gołota rozwija swoje pasje artystyczne. (fot. Mariola Gołota / Facebook)

DP: Czy śledzi Pan w ogóle jeszcze boks zawodowy? Co Pan myśli o aktualnym poziomie polskiego boksu?

AG: Nie śledzę tego na bieżąco. Ale lubię nadal oglądać boks.

DP: Może w amerykańskiej Polonii jest zawodnik, którego powinniśmy obserwować? Oczywiście oprócz Adama Kownackiego.

AG: Może… Nic mi o tym nie wiadomo…

DP: Myślał Pan kiedyś o zorganizowaniu swojej gali boksu lub powiedzmy zostaniem trenerem młodzieży?

AG: Na to jeszcze za wcześnie.

DP: Jakie ma Pan jeszcze plany na pobyt w Polsce? Czy po otwarciu klubu i treningu z kibicami będziemy mogli jeszcze Pana gdzieś spotkać?

AG: Odwiedzę Warszawę, potem może jeszcze trochę tu zostanę.

DP: Czy chciałby Pan skierować kilka słów do czytelników bokswpolsce.pl? Może namówię Pana na jakiś dowcip. Wiem, że jest Pan znany z niepowtarzalnego poczucia humoru.

AG: Kino… Gołota walczył w ringu, tańczył, gotował, a teraz ma opowiadać dowcipy. Jak się spotkamy za rok będziesz mi kazać szydełkować.

DP: Z rana rusza Pan w podróż więc nie chce już Panu zajmować więcej czasu. Całą nasza redakcja chciała życzyć wszystkiego dobrego podczas wizyty w Polsce jak i na sportowej emeryturze.

Dziękuje za rozmowę!


Przypominam, że w naszym plebiscycie pięściarskim za rok 2018 możecie wygrać kalendarz Krotoszyńskiego Klubu Bokserskiego im. Andrzeja Gołoty na 2019 rok z podpisem mistrza! Wystarczy, że oddacie swój głos używając tej karty do głosowania:

I. Plebiscyt pięściarski BOKSWPOLSCE.PL

Dodaj komentarz