Głowacki vs Briedis czyli brutalny skandal kosztem ludzkiego zdrowia

Na zdjęciu widać trenera Łotysza w ringu jeszcze znaim Krzysztof Głowacki upadł na matę. (fot. materiały własne)
Na zdjęciu widać trenera Łotysza w ringu jeszcze znaim Krzysztof Głowacki upadł na matę. (fot. materiały własne)

15 czerwca 2019 roku doszło do pojedynku, o którym wielu z nas nie zapomni już nigdy. Wydarzenia w walce Głowacki vs Briedis sprawiły, że dziś kocham boks nieco mniej niż 3 dni temu i wiem , że nie jestem w tym osamotniony.  Z pewnością słowo skandal jest zbyt “słabe” aby nazwać nim to zdarzenie.

Historyczny skandal

Przed ich pojedynkiem wielu z nas spodziewało się trudnej przeprawy Krzysztofa. Wiedzieliśmy, że Mairis to świetny pięściarz, niektórzy z nas nawet przewidywali przegraną Polaka. Jednak nie w taki sposób… To co się wydarzyło w Rydze jest nie do przyjęcia. Nie chodzi o porażkę Polaka, w którego wszyscy wierzyliśmy. Chodzi o okropne, brutalne  zachowanie Łotysza, który bez żadnych skrupułów  wyrządził krzywdę człowiekowi.  Tak wiem, pięściarze wychodząc do ringu są gotowi poświecić sporo zdrowia, jednak sposób w jaki Łotysz wypracował sobie sytuację na nokaut sprawia, że nie mam ochoty go już nigdy oglądać. W dodatku zachowanie ringowego sędziego sprawiło, że ta walka przejdzie do historii nie jako chociażby walka roku, a skandal o którym nikt łatwo nie zapomni.

Niepisana granica faulu

Faule w sporcie to codzienność. Każdy klasowy sportowiec oprócz ponadprzeciętnej techniki opanował faule, które “wspierają” jego umiejętności i niejednokrotnie pozwalają wypracować przewagę. Przykładowo Bernard Hopkins czy Andre Ward to mistrzowie walki na pograniczu faulu. Znani są z nieczystych zagrywek, które balansują na granicy dobrego smaku. Jednak żaden z  nich mimo krewkich charakterów nie pozwolił by sobie na zachowanie w stylu Łotysza. Od sportowca takiego kalibru wymaga się profesjonalizmu i klasy, a tych cech zdecydowanie brakuje Briedisowi. Cios łokciem prosto w szczękę wyprowadzony przez osobę, która potrafi to robić skutecznie to z pewnością cios, który może zmienić los walki. I jeśli ktoś robi to świadomie to zapraszam go to walki w innych formułach jak np. MMA. Przedstawiciele dumnego sportu jakim jest Boks powinni stanąć w obronie tego pięknego sportu i wywrzeć presję na organizatorach gali, która pozwoliła by na poniesienie konsekwencji sprawcy tego brutalnego czynu.

Ani krzty subiektywności

Mimo iż ofiarą został Krzysztof Głowacki to z pełną odpowiedzialnością piszę, że moje oburzenie było by równie wielkie gdyby na miejscu Polaka był każdy inny zawodnik. Jak wielu z was nie godzę się na wyrządzanie ludziom krzywdy, a to właśnie zrobił Łotysz. Zdrowie “Główki” zostało narażone na wielki uszczerbek nie poprzez przewagę umiejętności bokserskich, a właśnie przez nieczystą zagrywkę, pomijając już fakt, że całe to wydarzenie mogło złamać Krzysztofa jako sportowca.  Absurdem są słowa faul za faul…Krzysztof Głowacki uderzając przeciwnika w tył głowy zasłużył na ujemny punkt, a nie na cios łokciem i mam nadzieje, ze nie muszę tego tłumaczyć kibicom boksu.

Robert Byrd – skandalista

Ringowy sędzia Robert Byrd nie popełnił błędu, on popełnił “bokserskie” przestępstwo. Człowiek, który jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo w ringu i przestrzeganie zasad pięściarstwa zapomniał, że właśnie po to tam jest. Nie wiem jaki jest tego powód i już nie chcę wiedzieć, ponieważ żaden powód nie usprawiedliwi go. Oczywiście nie miał wpływu na cios łokciem, ale dlaczego nie dał Polakowi odpocząć po tak brutalnym ciosie? Dlaczego kazał mu od razu wstawać i walczyć? Dlaczego po gongu kończącym rundę pozwolił Łotyszowi  przez 8 sekund zadawać druzgoczące ciosy? Robert Byrd to skandalista, który dla bezpieczeństwa innych pięściarzy już nigdy nie powinien sędziować walk.

Robert Byrd rozkłada ręce w walce Briedis vs Głowacki(fot. materiały prasowe)
Policjant jako antybohater

Co powinno łączyć policjanta i klasowego mistrza w boksie zawodowym? Z pewnością duma, honor, przestrzeganie zasad fair play oraz zwykłe człowieczeństwo. Mairis Briedis, policjant z Łotwy nie pokazał nam żadnej z tych cech. To co zrobił w ringu jest złe, jednak jeszcze bardziej szokuje jego wypowiedź tuż po walce. Łotysz z uśmiechem na twarzy mówił wszystkim, że był świadomy jego licznych fauli w tym ciosu łokciem i serii uderzeń po gongu nie widząc w tym nic złego. To nie jest zachowanie godne mistrza.

Mairis Breidis jako “dumny” Policjant(fot. materiały prasowe)
Serce do walki czy brak świadomości?

Jak wspomniałem wcześniej cios Krzysztofa Głowackiego w tył głowy był nieprzepisowy i powinien zostać ukarany ujemnym punktem. Osobiście uważam, że Polak popełnił jeszcze więcej błędów w tym pojedynku. Z pewnością “Główka” nie powinien tak szybko wstawać po ciosie łokciem. Nie rozumiem tezy, że wtedy sędzia przerwał by walkę. Czy jeśli pięściarz otrzyma cios poniżej pasa to od razu ma wstawać i walczyć pod groźbą przegrania walki przez TKO? Boks to nie piłka nożna, Krzysztof nie położył się na ring bo potknął się o własne nogi, jego ten cios zwyczajnie zabolał. Tak więc miał takie samo prawo dojść do siebie jak wielu innych pięściarzy chodzących po ringu po otrzymanym ciosie w krocze. Następnie “naruszony” Polak poszedł na wojnę z Łotyszem. Nie wiem na ile to była kwestia serducha i waleczności Krzysztofa , a na ile nieświadomości i poczucia, że przegrana jest blisko. Jednak uważam, że mógł sprytem wywalczyć sobie czas potrzebny na dojście do siebie.

Blizna światowego boksu

Pięściarstwo to piękny sport z równie piękną historią. Niestety 15 czerwca 2019 roku powstała na nim  kolejna “blizna”, o której kibice prędko nie zapomną. Takie skandale sprawiają, że boks traci na swojej wartości. Wielkie pieniądze, które są wpompowywane w tą dyscyplinę wypaczają sportową rywalizację i sprawiedliwe werdykty. Krzysztof Głowacki nie jest pierwszym, który został przez to skrzywdzony i zapewne nie będzie ostatnim. Pozostaje wierzyć, że Krzysztof podniesie się po tej “zbrodni”, a z jego zdrowiem psychofizycznym będzie wszystko w porządku.

Dodaj komentarz