WBSS: Ivan Baranchyk. Kim jest ‘Bestia z Białorusi’?

Ivan Baranchyk po wygranej z Abelem Ramosem. (fot. Showtime)
Ivan Baranchyk po wygranej z Abelem Ramosem. (fot. Showtime)

Nie wszyscy o tym wiecie, ale na stałe mieszkam w Szkocji i naturalne jest to, że kibicuje lokalnym pięściarzom takim jak Josh Taylor. Jego kolejnym przeciwnikiem w World Boxing Super Series będzie mało znany Ivan Baranchyk zwany też ‘Bestią z Białorusi’. W moim dzisiejszym artykule postaram się wam przybliżyć jego postać.

Skłamałbym jeśli powiedział bym wam, że wiedziałem dużo na temat kolejnego przeciwnika Josha Taylora przed napisaniem tego tekstu i jeśli mam być szczery to właśnie ten fakt powodował, że jestem lekko nerwowy przed ich pojedynkiem. Często się zdarza tak, że jako fani boksu lekceważymy zawodników, których nie znamy. Nasze nadzieje co do występu idola rosną, a arogancja wzrasta i powoduje to, że wybiegamy daleko w przyszłość. Złapałem się na tym kiedy zacząłem analizować słabości i mocne strony Regisa Prograisa w przypadku walki z Joshem Taylorem w finale WBSS. Jednak kiedy zdałem sobie sprawę, że szkocki faworyt musi się zmierzyć z niepokonanym mistrzem IBF znanym jako ‘The Beast’ to musiałem skarcić samego siebie.

Josh Taylor i Ivan Baranchyk na plakacie WBSS. (fot. WBSS)
Josh Taylor i Ivan Baranchyk na plakacie WBSS. (fot. WBSS)

Przed napisaniem tego artykułu przeprowadziłem dość spory research na temat Baranchyka i przeanalizowałem kilka jego walk. Rezultat jest taki, że jestem pod wielkim wrażeniem tego co odkryłem i nie jestem już taki pewny wygranej Josha Taylora jak wcześniej.

Ivan Baranchyk pochodzi z Białorusi, byłego kraju ZSRR. W Polsce większość ludzi potrafi wskazać ten kraj na mapie i nazwać jego stolicę, niektórzy go nawet odwiedzili. Sytuacja całkiem inaczej wygląda w Wielkiej Brytanii skąd pochodzi Josh Taylor. Po 12 latach zamieszkiwania Szkocji jestem pewny, że większość kibiców prawdopodobnie myśli, że Rosja, Białoruś i inne kraje z bloku wschodniego to nadal kraje komunistyczne, w których panuje dyktatura, a na wszystkim rękę trzyma KGB. Brzmi to jak science-fiction, ale uwierzcie mi na słowo, że tak właśnie jest. Ta ogólna ignorancja i niewiedza o Europie Wschodniej jest oczywiście powodem, że ta walka przejdzie w Wielkiej Brytanii bez większego echa, a większość kibiców i ekspertów po prostu zlekceważy mistrza IBF.

Ivan to zawodnik starej szkoły sowieckiego boksu, który przeplata w swoim stylu trochę świeżości z zachodu. Ma za sobą długą i solidną karierę amatorską, którą zakończył rekordem 130-30. Większość jego walk odbyła się w seniorach gdzie nie miał większych sukcesów na turniejach międzynarodowych. Jednak jako junior zdobył mistrzostwo świata w 2009 roku. Na zawodowstwo postanowił przejść w roku 2014.

Jego kariera zawodowa ruszyła bardzo dynamicznie. Pierwszą walkę stoczył 25 marca 2014 roku. Trzy miesiące później w trzecim zawodowym pojedynku zdobył pas mistrza Białorusi w wadze półśredniej.

Wtedy postanowił wyjechać do Stanów Zjednoczonych. Zamieszkał na wschodnim wybrzeżu i tam szybko rozprawił się z 8 kolejnymi przeciwnikami wygrywając siedem z tych pojedynków przed czasem. Tak wspaniała seria zainteresowała promotorów z Miami i przeniósł się na południe wybrzeża. Tam walczył przez następne 18 miesięcy w Buffalo Run Casino odprawiając kolejnych 6 przeciwników.

Na uwagę zasługuje pierwsza z walk w nowej lokalizacji. Przeciwnikiem Ivana został Nicholas Givan, który był obiecującym amerykańskim prospektem z Michigan. ‘Bestia’ ciężko go znokautowała w 10 sekundzie pojedynku potężnym długim lewym sierpowym. Tym samym zdobywając pierwszy regionalny pas USNBC w wadze super lekkiej. Za ciekawostkę można uznać, że na tej samej gali w walce wieczoru wystąpił Regis Prograis.

W kolejnych czterech pojedynkach Baranchyk postanowił zamienić widowiskowe zakończenia walk na cenne rundy doświadczenia. Białorusin pierwszy raz przeboksował dystans 10 rund co nauczyło go rozłożyć swoje siły, wybierać lepsze momenty na przeprowadzenie akcji ofensywnych oraz doszlifować fundamenty swojego kunsztu pięściarskiego.

Najlepszą walką z tych czterech, według mojej opinii, była krwawa bijatyka z Abelem Ramosem. W dniu walki jedyną przegraną Amerykanina była ta z Prograisem. W pierwszej fazie walki naprawdę celny i ostry jab Ramosa mógł robić wrażenie na widowni. Jednak Baranchyk w końcu przełamał oponenta swoją kondycją, siła i agresją w ringu. Ta wygrana na antenie Showtime zwiększyła znacznie jego profil w USA i pomogła utorować drogę do turnieju World Boxing Super Series.

Pierwszą walką Baranchyka w turnieju WBSS wagi super lekkiej był pojedynek ze Szwedem Anthonym Yigitem, który przez wielu był stawiany w roli faworyta. Ponownie dlatego, że Białorusin jest po prostu mało znany. Walka pozostawiła wielkie wrażenie na widowni turnieju z całego świata. Dzielny i nieustępliwy Szwed był nieustannie trafiany potężnymi sierpowymi Ivana. Spowodowało to potężną kontuzję lewego oka i zapewniło sceny jak z horroru. Oko Yigita zapuchło tak bardzo, że mógłby z powodzeniem starać się o rolę Quasimodo w sztuce teatralnej. Mimo protestów ze strony Szweda walka została przerwana w 7 rundzie, a Ivan Baranchyk zdobył upragniony pas mistrza świata IBF. Tym zwycięstwem wysłał bardzo mocną wiadomość do czołówki kategorii super lekkiej.

Kontuzja oka, której doznał Anthony Yigit w walce z Ivanem Baranchykiem. (fot. własne)
Kontuzja oka, której doznał Anthony Yigit w walce z Ivanem Baranchykiem. (fot. własne)

Przed Joshem Taylorem i jego trenerem Shanem McGuiganem jest dużo pracy i na pewno nie powinni lekceważyć tej białoruskiej bestii o twarzy dziecka. Baranchyk to bezwzględny i agresywny pięściarz. Zawsze idzie do przodu i nie boi się przy tym przyjąć ciosu, żeby zranić swojego przeciwnika. Przede wszystkim ma przy tym solidne fundamenty wyniesione z boksu olimpijskiego.

Mimo tych wszystkich rzeczy, których nauczyłem się dziś o Białorusinie to w moich oczach lekkim faworytem nadal jest Taylor. Zapewne wielu z was stwierdzi, że powodem może być moja osobista fascynacja tym zawodnikiem. Ja jednak uważam, że kluczowym elementem do wygrania tej batalii będzie inteligencja w ringu.

Baranchyk w większości swoich walk próbuje prowadzić walkę w środku ringu. Wchodzi tam zasłonięty wysoką gardą zanim zarzuci swojego oponenta gradem mocnych ciosów sierpowych. Często zaczyna swój atak  mocnym jabem, za którym idą potężne haki, które ranią przeciwnika. Taki styl walki może być bardzo efektywny, ale zostawia to go otwartego na kontrataki od tych szybszych zawodników. Takim jest na pewno Josh Taylor, który w połączeniu swojego wachlarza umiejętności wraz wysokim IQ ringowym i doświadczeniem powinien wygrać tą walkę decyzją sędziów. Jego szybki jab, praca nóg i urozmaicone ciosy powinno sprawić, że Baranchyk się pogubi w ringu. Dodatkowym czynnikiem na korzyść Szkota jest to, że walka odbywa się w Glasgow przed jego publicznością.

Ivan Baranchyk i Athony Yigit w wojnie na środku ringu podczas walki o pas IBF. (fot. WBSS)
Ivan Baranchyk i Athony Yigit w wojnie na środku ringu podczas walki o pas IBF. (fot. WBSS)

Oczywiście nikt nie powinien się zdziwić w razie wygranej Bestii z Białorusi. Ivan Baranchyk posiada siłę dzięki, której w każdej chwili może zranić i znokautować Taylora. Prawdopodobnie spróbuje użyć swojej fizyczności by przełamać przeciwnika i spróbuje wciągnąć go w wojnę cios za cios w środku ringu. Jak wiemy Taylor uwielbia takie akcje i często wychodzi na przeciw przeciwnikowi by sprawdzić się z nim w takiej wojnie co powoduje frustracje u jego trenerów. Nawet jeśli Baranchyk nie trafia czysto to styl zadawania przez niego szerokich sierpów z bliskiego dystansu powoduje ogromne spustoszenie w organizmie przeciwnika. Bije z dużą częstotliwością, a ciosy mocno rozbijają gardę i trafiają w tył głowy co nieraz odbiera oponentowi siłę i chęć do dalszej walki.

Osobiście nie mogę się doczekać już tego pojedynku. Smaczku dodaje to, że będę na miejscu by przyprowadzić dla was relacje z tego etapu turnieju World Boxing Super Series. Oczywiście będę kibicował Taylorowi, ale najważniejsze będzie dla mnie, żeby wygrał lepszy zawodnik tego wieczoru. Między innymi za tą niepewność kocham ten sport…

Dodaj komentarz