Joshua – modelowa kariera znakomitego czempiona

Pajacyk od wielu lat dożywia dzieci. Pamiętaj, że kliknięcie w brzuszek, to pierwszy krok, by pomóc dzieciom.

Odkąd Anthony Joshua pojawił się na zawodowych ringach, wszyscy wróżyli mu wielką przyszłość i mistrzowskie pasy. Zdobywca złotego medalu olimpijskiego z Igrzysk w Londynie miał być człowiekiem, który da “kopa” brytyjskiemu pięściarstwu i tak też faktycznie się stało. Wzorowo prowadzona przez najpotężniejszego europejskiego promotora Eddiego Hearna kariera rozwija się znakomicie.

Od początku zawodowej kariery otoczony jest sztabem profesjonalistów, którzy dbają o wszystkie możliwe detale jak przygotowanie do walk, social media, odżywianie, regeneracja itd. To dzięki nim i swoim umiejętnością Joshua, trenujący pod okiem Roba McCracken’a jest dziś zdaniem wielu ekspertów i fanów najlepszym bokserem wagi ciężkiej na świecie.

ZAWODOWE POCZĄTKI

Przygodę z zawodowymi ringami rozpoczynał 5 października 2013 roku pojedynkiem z Emanuele Leo, jednak już w pierwszej rundzie było po wszystkim. Zresztą podobny scenariusz miała każda kolejna walka mistrza olimpijskiego z roku 2012, zmiatał dosłownie rywala za rywalem, ich poziom z czasem powoli rósł ,jednak nadal przegrywali przed czasem. Rok 2014 zakończył z pasem interkontynentalnym federacji WBC, jednak wciąż brakowało uznanych przeciwników. Nie można się jednak temu dziwić, w końcu nie spędził w gronie zawodowców nawet półtora roku. Nadchodziły jednak zmiany…

2015 – “ŁAJDAK IDZIE SPAĆ”

Bardzo ważny rok w karierze Joshuy, który rozpoczął się nokautem na Jasonie Gavernie, odprawieniem rutynowanego Kevina Johnsona, a zakończył wygranymi na dwoma wówczas niepokonanymi ciężkimi z Wielkiej Brytanii, a wiec Garym Cornishem i Dillianem Whytem. O ile trzech pierwszych było tylko tłem dla “AJ”, o tyle Dillian Whyte, mający wymowny pseudonim “Łajdak” już przed pojedynkiem sprawiał mistrzowi olimpijskiemu z Londynu sporo problemów, prowokując go w każdy możliwy sposób, wypominając porażkę z czasów amatorskich, a także odgrażając się nokautem. Ostatecznie nie zdołał tego zrobić, jednak skazywany na porażkę Whyte napędził faworytowi sporo strachu i w pewnym momencie “AJ” znalazł się w sporych opałach. Przełamał jednak chwilę słabości i ostateczne sam przed czasem skończył “Łajdaka”. Walka ta wzbudziła spore zainteresowanie, ludzie coraz mocniej zaczynali się interesować młodym zawodnikiem, który gwarantował emocję i wzbudzał sympatię.

2016 – MISTRZOSTWO ŚWIATA

Charles Martin zdobył mistrzowski pas w wyjątkowych okolicznościach. Najpierw pasy stracił Tyson Fury, wakujący stał się również ten federacji IBF i do walki o niego zostali wyznaczeni właśnie wspomniany Martin oraz Wiaczesław Głazkow. Początkowe rundy były wyrównane, fani spodziewali się, że pojedynek będzie się rozkręcał, tymczasem Ukrainiec doznał poważnego urazu nogi i musiał zrezygnować z kontynuowania walki. Co to ma wspólnego z Joshuą? A no to, że kilka miesięcy później Eddie Hearn sprowadził Martina wraz z pasem IBF do Anglii. Zgromadzeni w arenie O2 widzowie zobaczyli starcie dwóch niepokonanych bokserów oraz egzekucję, jaką “AJ” przeprowadził na Amerykaninie! Dwie rundy, tyle wystarczyło by zdobyć swój pierwszy poważny pas. Cztery lata po złotym medalu z Igrzysk w Londynie Joshua był już mistrzem świata zawodowców. Nieźle. Trzeba tu oddać promotorowi Brytyjczyka oraz samemu zawodnikowi, że doskonale wykorzystali okazję w postaci jednego ze słabszych mistrzów świata w historii boksu. W wspomnianym roku pasa mistrzowskiego bronił jeszcze dwukrotnie, najpierw pozbawił 0 w rekordzie  twardego Dominica Breazeale, a w grudniu niezłego Erica Molinę.

WŁADIMIR KLICZKO I WIELKIE BOOM!

29 kwietnia 2017 roku Joshua zmierzył się z legendarnym ukraińskim mistrzem, długoletnim dominatorem, który co prawda nie walczył półtora roku i wracał po porażce z Tysonem Fury’m, jednak nie przeszkodziło to w niesamowitym wypromowaniu wydarzenia. Co tu dużo gadać, świat z niecierpliwością czekał na to starcie! To było coś, czego dawno nie mieliśmy okazji oglądać w królewskiej kategorii. Przed samym starciem byliśmy świadkami ogromnej klasy ze strony obu zawodników, bez idiotycznych przepychanek, wyzwisk, przechwałek. Dwóch pewnych siebie mistrzów mających ogromny szacunek dla przeciwnika.

Mogło się podobać! Starcie pokoleń zgodnie z oczekiwaniami nie zawiodło, zobaczyliśmy porywający pojedynek, pełen zwrotów akcji. Joshua był faworytem, szło mu dobrze, jednak potężny cios Kliczki o mało nie pozbawił go marzeń o jeszcze większej sławie i dopisaniu wielkiego mistrza do cv. Wstał jednak z desek, przetrwał ciężkie momenty i sam odesłał wielkiego poprzednika na emeryturę. Świat oszalał, uznanie i popularność rosły w szaleńczym tempie. Bez wątpienia waga ciężka doczekała się człowieka, który na swoich plecach pociągnie ją w stronę lepszej i ciekawszej przyszłości. Pod koniec tego fantastycznego roku wygrał jeszcze z twardym jak skała Kameruńczykiem, obijał go bardzo mocno przez 9 rund, aż w końcu sędzia chcąc ochronić zdrowie Carlosa (realnie patrząc na wygraną szans nie miał), lub jak mówią inni utrzymać doskonały procent wygranych przed ostatnim gongiem zakończył pojedynek. W Nowy Rok wchodził się Joshua jako mistrz świata dwóch federacji (IBF oraz wywalczony z Kliczko pas WBA super) z doskonałym bilansem 19-0(19 KO).

DWAJ PANOWIE P

W kończącym się już powoli roku “AJ” stoczył dwie walki (więcej już nie będzie), pokonał dwóch cenionych bokserów oraz dołożył do dwóch pasów trzeci, WBO który odebrał Josephowi Parkerowi w marcu na stadionie w Cardiff, pierwszej walce której nie zdołał zakończyć przed czasem, jednak to że był zawodnikiem lepszym od przybysza z Nowej Zelandii nie ulegało żadnej wątpliwości. W swoim ostatnim występie, który mamy przecież świeżo w pamięci jako pierwszy pięściarz zdołał zastopować przez TKO wiekowego już co prawda, ale świetnie przygotowanego Rosjanina Aleksandra Powietkina. Warto dodać, że miał w tej walce ciężki moment, gdy jeden z ciosów “Saszy” poważnie uszkodził mu nos, jednak pokazał charakter mistrza i to on mógł się cieszyć na końcu. Joshua ma 28 lat, trzy mistrzowskie pasy na koncie, miliony fanów na świetnie prowadzonych (bardzo ważna sprawa w drugiej dekadzie XXI wieku) portalach społecznościowych, świetne zarobki, a także kilku czempionów w CV. Czego można chcieć więcej? Tylko jednego! Walki unifikacyjnej z Deontayem Wilderem/Tysonem Fury’m o CZTERY mistrzowskie pasy królewskiej kategorii, tego nie miał jeszcze żaden “ciężki”.

JOSHUA -PARKER PROMOTION
PRINCIPALITY STADIUM,,
CARDIFF,WALES
PIC LAWRENCE LUSTIG
WBA,IBF,IBO,WBO WORLD HEAVYWEIGHT TITLE
ANTONY JOSHUA V JOSEPH PARKER

Dodaj komentarz