Dziś wracam z drugą częścią serii ‘LEGENDARNE WALKI HBO’. Seria powstała z okazji zakończenia produkowania i transmisji boksu zawodowego przez stację HBO po 40 latach. Więcej możecie się dowiedzieć z mojego artykułu: KONIEC ERY: HBO REZYGNUJE Z BOKSU. OD FOREMANA DO TYSONA.

W pierwszym odcinku przybliżyłem wam kilka walk HBO, które odbyły się w królewskiej dywizji. Bohaterami byli między innymi Tyson, Gołota, Bowe czy Muhammad Ali. Możecie ją znaleźć tutaj: LEGENDARNE WALKI HBO #1: FOREMAN, TYSON, GOŁOTA, ALI, HOLYFIELD, BOWE…

W drugiej odsłonie postanowiłem opisać tylko 2 walki. Będą to starcia z różnych epok i różnych kategorii wagowych. Jedna z nich jest kontrowersyjna, a druga zakończyła pewną ere w boksie. Bohaterami będą znani wszystkim mistrzowie i legendy ringów zawodowych, którzy już są lub znajdą się w Galerii Sław. Zapraszam wszystkich do lektury oraz dyskusji w komentarzach pod artykułem.



Julio César Chávez vs. Meldrick Taylor

‘Thunder Meets Lighting’

17 Marca 1990


Walka o mistrzostwo świata WBC i IBF w wadze junior półśredniej. Odbyła się w hotelu Hilton Las Vegas w Nevadzie 17 Marca 1990 roku. Walka została zatytułowana ‘Grzmoty spotykają Błyskawice‘ jako nawiązanie do siły ciosu Chaveza i szybkości rąk Taylora. Pojedynek, który przyciągnął przed telewizory setki tysięcy widzów i ich nie zawiódł. 12 rund pełne akcji oraz dramatyczne i kontrowersyjne zakończenie, które jest sporem wśród ekspertów do dziś. Kilka miesięcy później walka została ogłoszona walką roku przez The Ring Magazine, a kilka lat później  walką dekady. Nie mogło jej zabraknąć w moim zestawieniu.

Od połowy lat 80 do początku lat 90 uwagę ‘sobotniego’ kibica boksu przyciągały głównie pojedynki Mike Tysona na szczycie wagi ciężkiej. Z tego powodu dużo ciekawych walk w niższych limitach wagowych było pominięte w telewizji i niezauważone przez szerszą widownie. Sytuacja zmieniła się po tym jak Tyson przegrał z Busterem Douglasem w lutym 1990. Kibice szukali nowej gwiazdy boksu zawodowego, która da im tyle samo emocji. Pierwsza walką, która na tym skorzystała był właśnie pojedynek Chavez vs Taylor.

Dwóch niepokonanych pięściarzy. Z jednej strony Julio Cesar Chavez, który był już legendą w Meksyku. Mistrz trzech kategorii wagowych – junior lekkiej, lekkiej i junior półśredniej z największym od ponad 80 lat rekordem wygranych pod rząd – wynosił on 68-0, z czego 55 przed czasem. Pięściarz, który definiował pojęcie ‘meksykański styl‘. Powoli i cierpliwie prześladował swoją ofiarę w ringu nie zwracając uwagi na otrzymane ciosy by po wejściu w półdystans złamać przeciwnika silnymi uderzeniami na korpus. Finalnie kończyło się to tym, że przeciwnik ładował na deskach w agonii lub tracił siłę i nie był w stanie się bronić. Chavez to wykorzystywał i nokautował go ciosami na głowę.

Z drugiej strony Meldrick Taylor, który był przeciwieństwem Chaveza. Amerykanin był bardzo utalentowany. Dysponował niewyobrażalną szybkością nóg i rąk. W 1984 roku gdy miał zaledwie 17 lat wygrał złoto na Olimpiadzie w Los Angeles. Był w tej samej drużynie co Evander Holyfield i Pernell Whitaker. Po przejściu na zawodowstwo szybko wspiął się w rankingach profesjonalnych. Gdy walczył z chłodną głową i wykorzystywał swoją szybkość był niemożliwy do trafienia. Jego największą słabością było to, że pomimo słabego ciosu wdawał się w bijatykę z przeciwnikami co pozwalało im go trafić mocnymi uderzeniami…

Początek ich walki przebiegał po myśli narożnika Taylora. Dzięki swojej przewadze szybkości i wyszkolenia technicznego zbudował wysokie prowadzenie punktowe. Tańczył dookoła wolniejszego Chaveza i wyprowadzał wspaniałe kombinacje. Julio jednak zamiast się zniechęcać pozostawał nieugięty w swoim pościgu za Meldrickiem. Wykorzystywał swoją siłę do tego, żeby ukarać Amerykanina przy każdym najmniejszym błędzie. Mimo tego, że Taylor wyraźnie wygrywał pierwsze 9 rund to był mocno rozbity. Krwawił z buzi, jego twarz była spuchnięta, a kości policzkowe pogruchotane. Mocne ciosy bardzo go osłabiły i spowolniły co spowodowało, że coraz częściej wdawał się w wymiany z Meksykaninem. W 11 rundzie Taylor był tak zamroczony, że po zakończeniu rundy udał się do narożnika Chaveza. Sędzia ringowy Richard Stelle musiał go zawrócić.

Kiedy zawodnicy wchodzili do finałowej 12 rundy na kartach punktowych prowadził Taylor. Dave Moretti i Jerry Roth punktowali 107-102 i 108-101 dla Amerykanina, a trzeci sędzia Chuck Giampa widział prowadzenie Chaveza 105-104. W odczuciu widowni i ekspertów HBO jedyną szansą na wygraną Julio było znokautowanie Taylora. Dla amerykanina najlepszym rozwiązaniem było po prostu trzymać się z dala od Chaveza. Jednak podczas dziwnej sceny w narożniku Taylora przed ostatnim starciem – Lou Duva, który był jego trenerem powiedział mu, że musi wygrać ostatnią rundę by pokonać Chaveza. To spowodowało, że Meldrick znów zaczął wdawać się w wymiany ze swoim przeciwnikiem mimo tego, że był na skraju wykończenia.

Na minutę do końca Chavez doprowadził do celu kilka mocnych ciosów, które zachwiały przeciwnikiem, ale ten go wyśmiał. To jednak nie zmyliło Chaveza i został w silnym ataku. Na 25 sekund przed końcem Taylor został trafiony mocnym prawym, który spowodował, że się odwrócił uniemożliwiając atak Chavezowi. Meksykanin szybko zaszedł go dookoła, żeby znów się znaleźć przed swoim przeciwnikiem. Miał go teraz uwięzionego w narożniku i ruszył ostatnią szarżą. Trafił go po raz kolejny niewyobrażalnie mocnym prawym i posłał na deski. Taylor używając lin podniósł się i stanął na nogach o własnych siłach. Ringowy Richard Steele zdążył policzyć do 8 po czym spytał Taylora dwa razy czy jest w stanie walczyć dalej. Ten jednak nie odpowiedział. Sędzia stwierdził, że Taylor nie jest w stanie walczyć dalej i przerwał pojedynek przez TKO na korzyść Chaveza dwie sekundy przed końcem finałowej rundy.

Do dziś wynik walki budzi kontrowersję. Wielu fanów i ekspertów twierdzi, że Taylor powinien wygrać walkę, a sędzia nie powinien jej przerywać. Taylor nie odpowiedział, ale pokiwał głową gdy Richard Steele spytał go czy chce kontynuować. Inni twierdzą, że przez pozostałe 2 sekundy Chavez mógł zadać kolejny cios, który by spowodował nieodwracalny uszczerbek na zdrowiu Amerykanina. Sędzia również zignorował sygnał z narożnika, że zostało mniej niż 10 sekund do końca pojedynku. Ognia do oliwy dolał także fakt, że promotorem Chaveza był wtedy Don King, który znany był z przekupstwa i oszustw. Przed samą walka trener Taylora – Lou Duva sprzeciwiał się wybraniu Richarda Steela jako sędziego ringowego. Sam Steele w wywiadzie po walce powiedział Laremu Merchantowi, że nie zwraca uwagi na czas jeśli widzi zranionego boksera. Steele był później powiązany z jeszcze paroma kontrowersyjnymi decyzjami. Nigdy nie znaleziono, żadnych dowodów na przekupstwo lub oszustwo. Zapewne nigdy nie dowiemy się jaka była prawda, a wynik tej walki już na zawsze zostanie owiany legendą.


Oscar De La Hoya vs. Manny Pacquiao

‘The Dream Match’

6 Grudzień 2008


Wielka walka w wadze półśredniej, w której stawce nie było żadnego tytułu mistrzowskiego. Odbyła się 6 grudnia 2008 roku w MGM Grand Garden Arena w Las Vegas. Została wyprodukowana przy współpracy Boba Aruma i jego stajni Top Rank oraz Oscara De La Hoya i jego Golden Boy Promotions. Na undercardzie mogliśmy obejrzeć walki późniejszych gwiazd HBO jak: Juan Manuel Lopez, Victor Ortiz, Daniel Jacobs i Adrien Broner.

Manny Pacquiao był liderem rankingów P4P i pięciokrotnym mistrzem świata w pięciu różnych kategoriach wagowych.  Oscar De La Hoya był złotym medalistą Olimpijskim i posiadaczem 10 tytułów mistrzowskich w 6 różnych kategoriach wagowych.

Walkę wyemitowało na żywo HBO w systemie pay per view. Kupiło ją ponad 1.2 miliona ludzi i wygenerowała zyski z PPV w wysokości ponad 70 milionów dolarów. W tamtym czasie była to 4 walka w historii (z wyjątkiem wagi ciężkiej), która sprzedała się w liczbie ponad jednego miliona. Pobiła również rekord wygenerowanych zysków PPV w Ameryce Północnej. Bilety na walkę również rozeszły się w ekspresowym tempie – 1 godzina od wejścia do sprzedaży. Dochód z biletów wyniósł prawie 17 milionów dolarów. Był to drugi w historii największy wynik po walce De La Hoya vs Mayweather (18.4 miliona dolarów).

Sam pomysł walki pomiędzy Pacquiao i De La Hoya wyszedł od analityka HBO Larry Merchanta i dziennikarza ESPN Dana Rafaela, którzy rozmawiali między sobą o ewentualnym starciu tych dwóch gwiazd. Larry Merchant przedstawił idee dyrektorowi GBP Richardowi Shaeferowi oraz prezydentowi TR Bobowi Arumowi. Następnie wszystko zostało przekazane do obozu Manny Pacquiao i jego trenera Freddie Roacha. Trener Pac-Mana zgodził się od razu, a w mediach powtarzał, że Oscar De La Hoya od czasu w walki z Mayweatherem nie potrafi już ‘pociągnąć za spust’.

Z kolei po przegranej Złotego Chłopca z Mayweatherem w maju 2007 ten pierwszy ogłosił, że zawalczy jeszcze 3 razy w 2008 i skończy karierę. Jego planem był między innymi rewanż z Moneyem. Pierwsza walka to był pojedynek na przetarcie z Steviem Forbsem po której miał odbyć się rewanż. Floyd niespodziewanie ogłosił przejście na emeryturę. Nowym potencjalnym kandydatem został Ricky Hatton. Ten jednak finalnie odmówił ze względu na to, że walka miała się odbyć za szybko od jego ostatniego pojedynku. Kolejnym kandydatem był Miguel Cotto. Warunkiem była wygrana z Margarito z którym walkę miał już zaplanowaną. Niestety przegrał. Wtedy przyszedł pomysł walki z supergwiazda rankingów P4P i mistrzem 5 kategorii wagowych – Manny Pacquiao.

Walka została zakontraktowana na 12 rund w limicie 147 funtów co oznaczało, że Manny Pacquiao poszedł 2 kategorie wagowe wyżej, a Oscar De La Hoya zszedł jedną kategorię niżej. Podpisanie kontraktu 28 września 2008 ogłosiło Golden Boy Promotions.

Wielu ekspertów po tym jak warunki kontraktu zostały ogłoszone twierdziło, że walka z dużo większym i bardziej doświadczonym Oscarem De La Hoya, który ma mocną szczękę będzie krokiem za daleko dla Filipińczyka. W ten sposób Manny został underdogiem ekspertów, analityków i bukmacherów mimo tego, że był numerem 1 rankingów P4P i mistrzem 5 kategorii wagowych. Jedyną osobą, która była pewna wygranej mniejszego Pacquiao był jego trener Freddie Roach.

Walka była jedno stronna. W pierwszych 4 rundach Pac-man był za szybki dla Oscara. Od pierwszej rundy Filipińczyk boksował lewym prostym po czym zadawał szybkie kombinacje. Do końca pierwszej rundy wymienili kilka ciosów jednak to Manny zakończył rundę lewym prostym. Drugą rundę De La Hoya zaczął silnie od mocnego podwójnego jaba co spowodowało, że Pac-man się lekko cofnął. Jednak w całej rundzie Złoty Chłopiec zdołał zadać tylko 2 kombinacje. Trzecia runda wyglądała tak samo. Meksykanin nie był w stanie odpowiedzieć na kombinacje Pacquiao, a jego twarz zaczynała czerwienieć od ciosów. W piątej rundzie Filipińczyk zaczął od szybkiej i mocnej kombinacji. De La Hoya widział co się zbliża, ale nie był w stanie na nią odpowiedzieć, bo był za wolny. Później udało mu się zadać kilka ciosów na korpus i parę haków. Następna runda zaczęła się od wymiany ciosów prostych. Na koniec 6 starcia Pac-Manowi udało się wylądować kombinację czterech ciosów. Siódme starcie zaczęło się od prostych mniejszego z pięściarzy. De La Hoya nie był w stanie go trafić i jego ciosy mijały cel. Kolejny szybki atak kombinacjami Mannego prawie posłał Oscara na deski. Próbował odpowiedzieć podbródkowym, ale znów nie trafił… Pac-man za to posyła więcej prostych.

8 runda rozpoczyna się od ataku Pacquiao na korpus przeciwnika. Sędzia ringowy Tony Weeks poucza Filipińczyka, aby bił ciosy wyżej. De La Hoya w końcu trafia prawym, ale zaraz po tym Pac-Man przykuwa go do narożnika i zaczyna zarzucać kombinacjami. Kolejny lewy cios wstrząsnął mocno Złotym Chłopcem, za nim poszła kolejna kombinacja. De La Hoya próbuje ataku na korpus, ale to nie ma sensu i obrywa kolejny raz lewym. Po tym kolejna kombinacja 4 ciosów kończy rundę.

Niespodziewanie w przerwie między rundami narożnik Oscara De La Hoya poddaje go i rzuca ręcznik. Pomimo tego Manny Pacquiao i tak prowadził na kartach sędziowskich dwa razy 80-71 i raz 79-72.

Po walce Freddie Roach skomentował pojedynek: “Wiedzieliśmy, że go mamy już po 1 rundzie. Nie miał w ogóle nóg. Obawiał się zadawać ciosy.” Natomiast De La Hoya podszedł do narożnika Filipińczyka i powiedział do jego trenera: “Miałeś rację Freddie. Nie mam już tego czegoś.“. Gdy reporterzy spytali Oscara na konferencji czy będzie jeszcze walczył ten odpowiedział: “Moje serce nadal chce walczyć, wiem to na pewno. Natomiast moje ciało już nie odpowiada, co mogę zrobić? Muszę postąpić mądrze i upewnić się, że pomyślę o swojej przyszłości.”

Walka była uznana za przysłowiowe przekazanie pałeczki. Sprawiła, że Manny Pacquiao stał się mega gwiazdą na wchodzie i USA. Była to ostatnia walka w karierze wielkiego Oscara De La Hoya.

Dodaj komentarz