Nie taki diabeł straszny jak go malują

W sobotnią noc, gdy oczy sympatyków sportów walki głównie zwrócone były na KSW 47 odbywała się równolegle gala z cyklu Knockout Boxing Night. Byliśmy świadkami walk bokserów takich jak: Fiodor Czerkaszyn, Mateusz Tryc, Marek Matyja, czy też w końcu główny bohater Krzysztof “Diablo” Włodarczyk.

Przeciwnikiem Włodarczyka był nieznany szerszej publice Alexandru Jur. Sama walka pomimo szumnych zapowiedzi, nie porwała kibiców. Niestety, po raz kolejny byliśmy świadkami nudnej walki z udziałem byłego mistrza świata wagi junior ciężkiej IBF i WBC. Włodarczyk przeważał od samego początku walki. Jur nie postawił mu zbyt trudnych warunków. Samą walkę przegrał gładko na punkty, przechodząc obok niej obojętnie.

Styl “Diablo” do efektownych raczej nigdy nie należał, natomiast Krzysiek miał swoje atuty, którymi często przechylał szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Patrząc na kilka ostatnich walk Włodarczyka odnoszę wrażenie, iż najlepsze lata ma już dawno za sobą. Raz po raz, od dłuższego czasu słyszymy o powrocie Krzysztofa na tron wagi cruiser, jednakże słowa te nie mają przełożenia na rzeczywistość. Każda kolejna walka z udziałem Diablo wygląda kiepsko.

Włodarczyk nie jest już bokserem, którego dane nam było oglądać w walkach z  Fragomenim, Greenem czy Czakijewem. W ostatniej walce o wielką stawkę (walka podczas WBSS z Muratem Gassijevem) Włodarczyk zaprezentował się fatalnie, pomimo zapewnień ze strony obozu Polaka, iż jest on w życiowej formie. Destrukcja Włodarczyka zajęła niecałe 3 Rundy. Lewy hak na wątrobę i marzenia o powrocie na szczyt posypały się jak domek z kart.

Ciężko jest mi osobiście uwierzyć, że Diablo zdoła osiągnąć jeszcze coś w tym sporcie. Z całym szacunkiem dla Krzysztofa Włodarczyka, który był przecież najmłodszym mistrzem świata w historii polskiego boksu zawodowego (przypomnijmy iż tytuł ten zdobył w wieku 25 lat). Uważam iż jest to najlepszy moment do zakończenia kariery, choć na horyzoncie widnieje jeszcze kasowa walka z Arturem Szpilką. Pytanie tylko, czy komuś jest ta walka do czegoś potrzebna?

Moim zdaniem “Diablo” jako niezwykle utytułowany zawodnik powinien z uwagi na zdrowie i słabą dyspozycję zakończyć swą bogatą bokserską karierę. Decyzja należy do Krzyśka nie mnie to oceniać. Nie zamierzam też nikogo do niczego  zmuszać, należy jednak pamiętać, że zdrowie mamy jedno, a boks to niezwykle brutalny sport.

Miłośnik boksu od najmłodszych lat, kiedy miał okazję podziwiać Tomka Adamka czy braci Kliczko. Były zawodnik kickboxingu, medalista mistrzostw Polski, czarny pas w kickboxingu, były kadrowicz spełniający się obecnie w sporcie na innej płaszczyźnie.

Dodaj komentarz