Polska droga po mistrzostwo wagi ciężkiej #1: Andrzej Gołota – część 1.

Lennox Lewis i Andrzej Gołota na ważeniu przed walką. (fot. Getty)
Lennox Lewis i Andrzej Gołota na ważeniu przed walką. (fot. Getty)
Pajacyk od wielu lat dożywia dzieci. Pamiętaj, że kliknięcie w brzuszek, to pierwszy krok, by pomóc dzieciom.

Polski boks zawodowy może pochwalić się wieloma znakomitymi pięściarzami, którzy obdarowywali nas kibiców licznymi niezapomnianymi chwilami. I tak możemy wspominać narodziny gwiazd boksu zawodowego, wyrównane piekielne boje czy też upadki polskich gigantów pięściarstwa. Wielu z nich stoczyło boje o największe trofea w tej dyscyplinie, a mianowicie mistrzowski pas danej kategorii wagowej. Część z tych pięściarzy udanie przeprowadziło “szturm” na panującego mistrza, nieliczni bronili uzyskany tytuł kilkukrotnie, lecz wielu z nich nigdy nie zdobyło wymarzonego trofeum.  Właśnie w tej serii opisywać będę walki, w których Polak podejmował próbę zdobycia mistrzostwa świata.

Rok 1997, Andrzej Gołota ma za sobą dwa pojedynki z genialnym wtedy Ridickiem Bowe. Ich pojedynki wygenerowały ogromne emocje, w których nie zabrakło dramaturgi oraz nieoczekiwanych zwrotów akcji. W końcu uważany wtedy za jednego z najlepszych pięściarzy na świecie Amerykanin miał łatwo poradzić sobie z Polakiem. Tak jednak nie było, Andrzej Gołota przeważał nad Bowe w każdym aspekcie i sprawiał Ridickowi brutalne “lanie”. Niestety dla wszystkich Gołota te dwa pojedynki przegrał poprzez dyskwalifikację. W końcu ciosy poniżej pasa nie mogły inaczej zakończyć tego pojedynku. Mimo tego w bokserskim świecie Polak zdobył duży rozgłos i uznanie.

Następnym krokiem podopiecznego Lou Duvy miało być starcie z Rayem Marcerem zaplanowane na 16 sierpnia. Mercer należał wtedy do światowej czołówki, a na gali Gołota vs Bowe II pokonał mającego dobrą passę wygranych Tima Witherspoona. Mercer jednak nabawił się poważnej kontuzji karku i nie był zdolny do pojedynku z Polakiem. Niedługo po tym zdarzeniu została ogłoszona informacja, że Andrzej Gołota zaatakuje pas mistrza świata królewskiej kategorii  federacji WBC należący do Lenoxa Lewisa.

Zainteresowanie tym pojedynkiem było ogromne, nawet wielu ekspertów uważało, że Gołota jest w stanie pokonać Lewisa, który nie cieszył się dobrą opinią w USA. Do tego grona należeli między innymi: Robert Seltzer, Anthony Gargano czy Dave Bontempo z ESPN. Dodatkowo obóz Brytyjczyka oskarżył Gołotę o stosowanie niedozwolonych środków dopingujących, lecz każdy test antydopingowy kończył się z wynikiem negatywnym.

4 październik 1997 rok, do Caesars Hotel & Casino w Atlantic City przybyło 14 tysięcy kibiców, a przyłącze PPV wykupiło ponad 300 tysięcy odbiorców. Każdy z nich wyczekiwał wielkiego pojedynku dwóch świetnych pięściarzy, wielu Polaków liczyło na historyczną wygraną. Jednak stała się katastrofa. 95 sekund wystarczyło Brytyjczykowi aby zdemolować Andrzeja Gołotę. Champion nie dał żadnych szans pretendentowi, trafił potężnym prawym, który posłał Andrzeja na deski. Polak wstał, lecz Brytyjczyk rzucił się na zranioną ofiarę i dokończył dzieła zniszczenia. Wielki szok i niedowierzanie wśród kibiców.

Andrzej Gołota po pierwszym nokdaunie (fot. materiały prasowe)

Po tej walce tłumaczeń było kilka. Lou Duva stwierdził, iż jego podopieczny tak się zestresował tym starciem, że wyglądał i zachowywał się jak zamrożony. Ponadto w świat poszła informacja, iż w szatni przed samą walką Andrzej odczuwał silny ból lewego kolana przez co lekarz podał mu zastrzyk mający na celu uśmierzyć ten ból. Zaaplikowany lek miał zawierać lidokainę, która z krwią dostała się do mózgu pięściarza działając przy tym paraliżująco. Ponadto Andrzej tuż po walce miał stracić przytomność w szatni na ponad 30 sekund. Ostatecznie Gołota został ukarany przez Komisję Sportową grzywną 5 tysięcy dolarów za przyjęcie takiego zastrzyku, sam jednak domagał się odszkodowania od lekarza , który podał mu ten lek w wysokości 21 milionów dolarów. Finalnie skończyło się na porozumieniu obu stron i wypłaceniu miliona dolarów dla Andrzeja Gołoty.

Zobacz: Andrzej Gołota: “Gościu. Ja jestem sobą!” Wywiad z legendą polskiego boksu.

Tak o to marzenia polskich kibiców o mistrzowskim pasie w wadze ciężkiej brutalnie legły w gruzach. Andrzej jednak nie poddał się i wkrótce ponownie zaatakował wymarzony przez wszystkich tytuł…

Część druga za tydzień…

Dodaj komentarz