Ranking najlepszych pięściarzy kategorii średniej według redakcji bokswpolsce.pl

Waga średnia to zdecydowanie jedna z najlepiej obsadzonych kategorii w boksie zawodowym. Znakomite nazwiska doprowadziły w ostatnim czasie do kilku batalii na najwyższym poziomie, które ukształtowały ten ranking.

Jak powstał ranking?

Każdy z naszej redakcji zaprezentował 10 nazwisk aktywnych pięściarzy w kolejności od najlepszego do najgorszego. Każde z nich dostało od 1 pkt do 10 pkt. Dziesięć punktów dla numeru #1, dziewięć dla numeru #2 itd. Punkty zostały następnie podliczone, a ranking został ułożony według tej punktacji.

#1 Gennady Golovkin (38-1-1,34KO) 

Prawdopodobnie wielu sie zdziwi, ale tak – nieznacznie – kazachski wojownik wyprzedza Saula Alvareza i wygrywa ranking kategorii średniej.

Ale od początku.. “GGG” od 2010 roku gdy zdobył pas tymczasowego mistrza świata WBA, zaczął swoją ekspansje po kolejne tytuły, odprawiając rywali najczęściej nokautami.
Cztery lata później gdy już odprawił z kwitkiem takich pięściarzy jak Daniel Geale (31-5), Curtis Stevens (30-6) czy Grzegorz Proksa (29-4), dostał szanse walki o tytuł WBC Interim.
Jego rywalem była wtedy legenda Marco Antonio Rubio (59-8-1), którego Kazach znokautował w drugiej rundzie.

Jego kolejnym celem był pełnoprawny mistrz WBC kategorii średniej, Canelo Alvarez. Jednak ten po zdobyciu tytułu postanowił uciec  zejść do kategorii super półśredniej by tam święcić triumfy. Gennady po części z tego skorzystał, ponieważ bez walki zdobył tytuł pełnoprawnego mistrza.

W 2015 roku do pasów WBA i WBC dołożył pas IBF, zdobyty w walce z Davidem Lemieux (40-4).
W kolejnych obronach pokonywał jeszcze Kella Brooka (38-2), oraz teraźniejszego mistrza świata WBA Daniela Jacobsa (35-2).

Po znakomitym dla siebie okresie doszło do długo wyczekiwanej walki z “Cynamonem”. We wrześniu 2017 roku panowie spotkali w T-Mobile Arena w Las Vegas. Dwaj znakomici zawodnicy nie rozstrzygnęli jednak sporu i walka zakończyła się werdyktem remisowym. Oczywiście nie zabrakło przy tym kontrowersji, gdyż znaczna część środowiska bokserskiego i kibiców uważała, że to Kazach prowadził na punkty.

Golovkin zachował pasy, obronił je w maju z Vanesem Martirosyanem (36-4-1) w terminie, w którym miało dojść do rewanżu z Alvarezem, jednak Meksykanina przyłapano na dopingu.

Mimo przeciwności spotkanie tych dwóch bokserów było nieuniknione i 15 września 2018 roku spotkali się w rewanżu.
Sytuacja podobna, świetna techniczno-strategiczna batalia, po której wielu widziało zwycięstwo Golovkina. W tej sytuacji zmienił się tylko werdykt, który był pozytywny dla Canelo, co wywołało spore poruszenie.

Dla redakcji nieznacznie bardziej zasługującym na pierwsze miejsce w rankingu kategorii średniej jest  “Triple G”.

#2 Saul Alvarez (51-1-2,35KO)

Znakomity pięściarz, technik najwyższych lotów, bardzo silny fizycznie. Zawodnik o efektywnej wydolności, wspaniale wykonujący gameplan. Do tego “Złoty Chłopak” z mocnym zapleczem, które fantastycznie prowadzi jego interesy.

Obsadzenie tego rankingu Meksykaninem może być dość dyskusyjne, ponieważ teoretycznie od ostatniej walki “Canelo” jest zawodnikiem kategorii super średniej. Jednak dobrze wiemy, że jego głównym limitem jest kategoria średnia, do której na pewno powróci.

Wyżej napisaliśmy o samych walkach z Golovkinem, oraz o sytuacjach wokoło tego wydarzenia. Wpadki dopingowe, kontrowersyjne decyzje sędziów. To było głównym powodem umieszczenia go na pozycji drugiej.

Meksykanin w kategorii średniej pojawił się w 2014 roku, po tym jak do szkoły boksu zabrał go Floyd Mayweather (50-0).
Oczywiście “Golden Boy” nie uciekał przed lepszym zawodnikiem, bo porażka z żywą, niepokonaną legendą w wieku 23 lat to żadna ujma, lecz po prostu chciał poszukać nowych wyzwań i trofeów.
Jego zapędy mocno pohamował Erislandy Lara (25-3-2), który w lipcu 2014 roku stoczył z nim bardzo wyrównany pojedynek. Oczywiście niejednogłośnie na punkty wygrał Alvarez.

Później szło łatwiej i nawet doszedł do walki o pas WBC.
Wtedy to 25-letni Saul zmierzył z inną legendą Miguelem Cotto (41-6). Meksykanin wypunktował po dobrej walce Cotto i został mistrzem dwóch kategorii wagowych.
Następnie przyszła mocno medialna walka z Amirem Khanem (33-4), która zakończyła się brutalnym nokautem ze strony Meksykanina.

Po drugiej stronie barykady zbroił się “GGG” i Alvarez postanowił zejść kategorie wagową niżej i nie ryzykować zbliżającego się ataku. Powrócił po roku do średniej, pokonał w niej Julio Cesara Chaveza Jr (50-3-1), a następnie dwukrotnie zmierzył się z Golovkinem. Historie tych pojedynków wszyscy znają, a jak ktoś nie zna, to w opisie Golovkina (wyżej) są zawarte fundamentalne informacje.

Po tych dwóch wielkich walkach, kilka dni temu dał szanse zarobić Rocky Fieldingowi (27-2), którego zastopował w 3 rundzie zdobywając tytuł WBA Regular w trzeciej kategorii wagowej.

Można go kochać, nienawidzić, ale grzechem jest odbieranie mu zasług oraz umiejętności. Tylko on i Joshua są wstanie wypełniać stadiony.

#3 Billy Joe Saunders (26-0,12KO)

Były mistrz WBO, który tytuł stracił bez walki. 20 września 29-letni Brytyjczyk miał bronic tytułu WBO, jednak wpadł na stosowaniu Oxlyofryny, która pomaga sportowcom w podniesieniu wytrzymałości. O pas będący niczyim właścicielem zawalczyli Demetrius Andrade (26-0) z Walterem Kautundokwą (17-1).

“SuperB” od zawsze był uważany przez kibiców i ekspertów za zawodnika, który ma dużo szczęścia, oraz który może bardzo dużo zawdzięczać swojemu promotorowi Frankowi Warrenowi.

Walcząc o pas WBO International pokonał niepokonanego Gary’ego O’Sullivana (29-3), który teraz jest wysoko notowany w rankingach. Pierwszej porażki w swoich karierach z jego rąk doznali również John Ryder (26-5), Emmanuele Blandamura (28-3) z którym zdobył pas mistrza Europy, czy też Chris Eubank Jr (27-2). Po tym bardzo dobrym dla siebie czasie w 2015 roku zdobył pas WBO, wygrywając z Andym Lee (35-3-1) stosunkiem dwa do remisu.

Z marszu został uznany najsłabszym mistrzem kategorii średniej, który gdyby tylko zmierzył się z jakimś czołowym zawodnikiem, to doznałby porażki. Nie pomaga fakt, że pierwszą obronę stoczył z niejakim Arturem Akavovem (19-2), którą wygrał nieznacznie na punkty. Następnie również po dość równym pojedynku pokonał “tylko” solidnego Willie Monroe (23-3).

Jednak przełamanie, wejście na najwyższy możliwy poziom nadeszło w ostatnim pojedynku Saundersa. 16 grudnia 2017 roku pokonał po znakomitym dla siebie pojedynku Davida Lemieux.

Minął rok od kiedy nie walczy, ale już jutro wraca na ring!
Zasłużone podium w rankingu.

#4 Daniel Jacobs (35-2,29KO)

“Miracle Man” wysoką czwartą pozycje zawdzięcza zdobyciu pasa mistrza świata IBF, oraz utrzymywaniu się w czołówce kategorii średniej już od 8 lat.

W 2014 roku Jacobs zdobył regularny pas WBA, bronił go 4 razy w tym z niepokonanym Peterem Quillinem (34-1-1). Zatrzymał go w unifikacyjnym boju o pasy WBC, WBA i IBF, Gennady Golovkin. Jacobs mimo porażki zostawił po sobie dobre wrażenie.

31-latek udanie powrócił po porażce wypunktowując Luisa Ariasa (18-1-1), oraz zapewniając pierwszą porażkę w karierze Maciejowi Suleckiemu (27-1), jednakże nie była to dla niego łatwa walka.

Po tych dwóch cennych skalpach skorzystał z okazji zwakowania tytułów przez Alvareza i zmierzył się o pas IBF z Sergeyem Derevyanchenko (12-1). Po bardzo dobrej walce wygrał Amerykanin niejednogłośnie na punkty.

Znakomita byłaby walka Jacobsa z Saundersem, dużo by wyjaśniła.

#5 Jermall Charlo (27-0,21KO)

Były mistrz IBF kategorii super półśredniej, w wyższej kategorii występuje dopiero od dwóch pojedynków, a już zdążył zachwycić kibiców. W 2017 pokonał bardzo solidnego Argentyńczyka,  Jorge Sebastiana Heilanda (29-5-2), a następnie zmierzył się o pas WBC Interim z byłem rywalem Suleckiego, Hugo Centeno Jr (26-2). Oczywiście Charlo wygrał tą walkę nokautując bardzo szybko rodaka.

Już jutro w Barclays Center broni swojego tytułu z Mattem Korbovem (28-1). Czekamy na jego występ, w którym oczywiście będzie faworytem.

A na horyzoncie pojawia się jego walka z Canelo Alvarezem, który jest pełnoprawnym mistrzem WBC, ale tu dużo zależy od działań Meksykanina.

#6 Sergey Derevyanchenko (12-1,10KO)

Reszta stawki została daleko w tyle, lecz tej drugiej grupie ktoś musi przewodzić. Na ten moment liderem tej drugiej grupy jest 33-letni Ukrainiec.

Utalentowany amator, który późno zdecydował się przejść na zawodowstwo. Przechodząc na nie w 2014 roku z miejsca stał się zawodnikiem o bardzo dużym potencjale, a Lou DiBella świetnie takiego zawodnika poprowadzić. I tak właśnie już w 13 walce mierzył się o mistrzostwo świata IBF z Danielem Jacobsem.

Niestety po bardzo dobrym pojedynku przegrał, ale zostawił po sobie dobre wrażenie i nadal jest wysoko notowany w rankingach. Tak samo jak i w naszym rankingu.

#7 David Lemieux (40-4,34KO)

Jeden z największych puncherów w boksie zawodowym. Współczynnik nokautów na poziomie 77%. Zawodnik, który w czołówce z sukcesami utrzymuje się od bardzo długiego okresu czasu.

W 2015 roku zdobył pas IBF pokonując dobrego Francuza Hassana N’Dama N’Jikama (36-3). Jednak już w kolejnej walce stracił tytuł mistrzowski przegrywając w unifikacyjnym pojedynku z “GGG”.

29-latek powrócił bardzo szybko, wygrał 4 walki i otrzymał swoją kolejną mistrzowską szanse. Na swoim terenie w Kanadzie jednak przegrał na punkty z lepszym tego wieczoru Billy Joe Saundersem.
Od tamtej porażki minął rok, a ambitny Kanadyjczyk wygrał już dwa ważne pojedynki. W jednym wypunktował Achoura, a w drugim brutalnie znokautował Gary’ego O’Sullivana.

Już za niedługo dostąpi po raz kolejny zaszczytu bycia challengerem, ponieważ jest obowiązkowym pretendentem do walki z Alvarezem (mistrzem WBA) lub Andrade (mistrzem WBO), ewentualnie z Robem Brantem (mistrzem WBA Regular).

#8 Demetrius Andrade (26-0,16KO)

Niepokonany mistrz świata WBO. Może to dość daleka pozycja jak na mistrza, ale w kategorii średniej 30-latek jeszcze się nie wykazał.

Szybciej walczył w limicie kategorii super półśredniej, gdzie również był mistrzem WBO, oraz posiadał pas WBA Regular.

21 października zeszłego roku zadebiutował w średniej pokonując na punkty Alanteza Foxa (24-1-1).
Następnie został pretendentem do pasa WBO należącego do Saundersa, jednak Brytyjczyk został przyłapany na dopingu. Pas zwakowany i Andrade zmierzył się o niego z mało znanym Namibijczykiem, Walterem Kautondokwą (17-1).
Wygrał dużą przewagą punktową zdobywając pas mistrzowski w drugiej kategorii wagowej.

Jutro stoczy swoją pierwszą obronę, rywalem będzie Artur Akavov (19-2).

Maciej Sulęcki (27-1,11KO)

Polak zasłużenie znalazł się w tym rankingu i nie miała żadnego wpływu na to sympatia do “Stricza”.

Kariera Sulęckiego ruszyła z kopyta gdy na PBN-ie pokonał Grzegorza Proksę (28-3). Wyjechał do Stanów Zjednoczonych, tam pokonał kilku ogórków i niepokonanego wtedy Hugo Centeno (26-2). Następnie wrócił do Polski, postanowił zejść do niższej kategorii, gdzie faktycznie przeciwnicy odczuwali jego siłę.

Jednak oferta od Daniela Jacobsa stworzyła mus powrotu do macierzystej wagi. Panowie spotkali się w walce wieczoru w Barclays Center, 28 kwietnia 2018 roku. Lepszy wtedy według sędziów okazał się Jacobs, lecz Sulęcki pokazał się z bardzo dobrej strony.

Niestety zamiast rozkwitającej kariery mamy złą sytuacje, ponieważ jego promotor nie jest wstanie dać mu konkretnych walk z konkretnymi rywalami.

#10 Rob Brant (24-1,16KO)

Gdyby nie ostatnia udana walka to nawet o Brancie byśmy nie pomyśleli tworząc ten ranking.

O nowym mistrzu WBA Regular ostatnio słyszeliśmy gdy przegrał w pierwszej rundzie WBSS kategorii super średniej z Juergenem Breahmerem (50-3).
Jednak ostatnio dokonał dużego osiągnięcia, bo pokonał cenionego Japończyka, Ryote Murate (14-2) i odebrał mu tytuł.

Przed nim duże walki.


Redakcja oprócz powyżej postawionych pięściarzy wyróżniła jeszcze trzech innych. Ryote Murata (14-2,12KO), byłego mistrza regularnego WBA. Gary O’Sullivan (29-3,20KO), twardy, solidny zawodnik. Willie Monroe Jr (23-3,6KO), były pretendent do pasów WBA,WBC i WBO.

 

Dodaj komentarz