RANKING WAGI PÓŁCIĘŻKIEJ

Jak powstał ranking?

Każdy z naszej redakcji zaprezentował 10 nazwisk aktywnych pięściarzy w kolejności od najlepszego do najgorszego. Każde z nich dostało od 1 pkt do 10 pkt. Dziesięć punktów dla numeru #1, dziewięć dla numeru #2 itd. Punkty zostały następnie podliczone a ranking został ułożony według tej punktacji.

#1 Artur Beterbiev (15-0,15KO)

Zdecydowanie najlepszy aktualnie pięściarz wagi półciężkiej. Maszyna do nokautowania rywali, która jeszcze ani razu się nie zatrzymała. Mistrz świata na ringach amatorskich. Późno zaczął karierę zawodową ponieważ dopiero w wieku 28 lat, teraz Rosjanin ma 35 lat i jest posiadaczem pasów IBF i WBC w wadze ciężkiej.

Przełomową walką w karierze zawodnika mieszkającego na stałe w Kanadzie był eliminator IBF z Gabrielem Campillo (25-8-1) w 2015 roku. Rosjanin zaliczył wtedy zwycięstwo przez KO w 4 rundzie i uzyskał prawo do walki o pas mistrza świata IBF.
Niestety na swoją szansę musiał poczekać do 2017 roku, z powodu dwóch hitowych walk pomiędzy Wardem a Kovalevem.

Gdy Ward wyszedł zwycięsko z tych konrontacji, zwakował tytuły, a Beterbiev dostąpił okazji walki o mistrzostwo świata. 11 listopada 2017 roku zmierzył się z przeciętnym jak na tak wysoki poziom Enrico Koellingem (28-4). Beterbiev bił okrutnie niemieckiego zawodnika przez 11 rund, by w dwunastej go brutalnie znokautować.

35-latek urodzony w Dagestanie obronił pasa potem dwukrotnie z mniej znanymi zawodnikami. Ranking IBF nie był naszpikowany dużymi nazwiskami przez co Artur miał łatwiejsze zadania do wykonania.

Największy skok popularności zaliczył gdy ogłoszono jego walkę z Oleksandrem Gvozdykem (17-1). Ukrainiec odebrał tytuł wieloletniemu mistrzowi Adonisowi Stevensonowi (29-2-1). Gvozdyk uznawany za lepszego technicznie zawodnika od Beterbieva był faworytem potyczki na szczycie wagi półciężkiej.
Walka odbyła się w Philadelphii na gali Boba Aruma w paźdzerniku 2019 roku. Starcie od początku do końca było równe, mocne i emocjonujące. Ciągła presja Rosjanina przyniosła skutek i zdołał w 10 rundzie trzykrotnie rzucić Gvozdyka na mate ringu, co spowodowało przerwanie walki.

Beterbiev nie jest młody, ale też nie jest rozbity dlatego wróżę mu jeszcze kilka bardzo dobrych walk. Najbliżej mu do walki z Fanlog Mengiem (16-0), który jest oficjalnym pretendentem IBF. Tak jak mówiłem, ranking IBF jest słaby.

#2 Dmitry Bivol (17-0,11KO)

Dmitry Bivol (fot. HBO)

Niezwykle eksplozywny i ringowo mądry zawodnik kategorii do 79kg. Dmitry Bivol jest aktualnym mistrzem świata WBA, egzekutorem, który ma na swoim koncie kilka naprawdę dorodnych skalpów. Niektórzy uważają go za najlepszego zawodnika, jednak w naszym rankingu przegrał skretesem z 6 lat starszym rodakiem.

Tytuł WBA zdobył w 2017 roku pokonując Trenta Broudhursta (20-3) w pierwszej rundzie przez nokaut.
Następnie zdominował w ringu twardego Kubańczyka Sullivana Barrere (22-3). Do tego dorzucił dwa punktowe zwycięstwa z wiekowymi zawodnikami, ale należącymi do czołówki. Mowa tu o Isaacu Chilembie (26-7-2) i Jean’e Pascal’u (35-6-1), z którymi zwycięstwa zaliczał na przestrzeni 2018 roku.

Natomiast w 2019 roku pokonał znanego wszem i wobec jako kata Andrzeja Fonfary i Bernarda Hopkinsa, Joe Smith’a Jr (24-3).
Z Amerykaninem również wygrał na punkty, ale widać że urodzony w Kirgizstanie pięściarz nie dąży do nokautu gdy nie jest pewny wykończenia zawodnika. To cecha mistrzów, która może 29-latka zaprowadzić do unifikacji tytułów.

Bardzo dziwną decyzją federacji było skonfrontowanie Bivola z niejakim Leninem Castillo (20-3-1). Dominikanin pokazał, że jest twardym zawodnikiem, ale brakowało mu opcji w ataku, od którego zresztą się stronił.

Dmitry to naprawdę bardzo dobry zawodnik, ze świetnym menadżerem Vadimem Kornilovem. Ma jeszcze przed sobą wiele lat boksu by wskoczyć na pozycję numer jeden.

#3 Oleksandr Gvozdyk (17-1,14KO)

Po wygranej z Adonisem Stevensonem (29-2-1) i zdobyciu pasa mistrzowskiego WBC, był uznawany przez ekspertów za najlepszego zawodnika kategorii półciężkiej.
Pięściarz ukraińskiej szkoły boksu, bardzo dobry technicznie ze świetną pracą nóg.

W drodze do pasa pokonywał Isaaca Chilembe (26-7-2), czy Tommy’ego Karpency (29-7-1) przed czasem co tylko utwierdza w przekonaniu, że jest to ścisła czołówka.
Natomiast po pokonaniu “Supermana” i zdobyciu pasa wygrał z solidnym Doudou Ngumbu (38-10). O zakończeniu walki przesądziła kontuzja Francuza.

Gvozdyk zatrzymał się dopiero na Beterbievie, stracił pas w unifkacyjnej walce. Jest wysoko notowany w rankingu fedracji WBC, ale kolejka do walki z Rosjaninem jest bardzo długa i Gvozdyk będzie musiał wywalczyć pozycje challangera.

Miejsce na podium jak najbardziej zasłużone.

#4 Sergey Kovalev (34-4-1,29KO)

Sergey Kovalev po jednej ze swoich wygranych walk. (for. HBO)

 

Dla 36-letniego Rosjanina ostatni okres przeplatał się z wzlotami i upadkami sportowymi, jak i tymi w życiu prywatnym. Jednak w rankingu zajmujemy się tylko stroną sportową.

Między 2013 a 2016 rokiem popularny “Krusher” rządził dywizją i masakrował każdego napotkanego rywala. Zunfikował tytuły WBO,WBA i IBF pokonując Nathana Cleverly’ego (30-4) i Bernarda Hopkinsa (55-8-2). Wszystko szło zgodnie z planem do walki z niesamowitym Andre Wardem (32-0).

Potyczyki z Wardem

W listopadzie 2016 roku odbyła się hitowa walka pomiędzy tymi dwoma niepokonanymi pięściarzami. W T-Mobile Arena w Las Vegas zasiadł komplet widzów. Werdyktem sędziów walkę wygrał Ward, jednak był to werdykt uznany za kontrowersyjny i faworyzowany Rosjanin nie zgadzał się z tym werdyktem.

Grupa promotorska Main Events i Roc Nation doprowadziły do rewanżu pomiędzy zawodnikami w ciągu pół roku i panowie znowu mogli stanąć na przeciw siebie w ringu hotelu i kasynie “Mandalay Bay”. Ward ponownie wygrał walkę, ale po raz kolejny nie obyło się bez kontrowersji. W 8 rundzie Kovalev przyjął cios na wątrobę, przyklęknął na kolano, ale zamiast liczenia Tony Weeks przerwał pojedynek.

Ward niedługo później zakończył karierę, a Kovalev machnął na to ręką i powiedział, że do ringu z Wardem “wchodzą jego plecy i kontakty”.

Pół roku później Kovalev pokonał Vyacheslava Shabransky’ego (21-2) i ponownie założył na biodra zwakowany tytuł WBO.
Niestety niespełna rok później ponownie stracił mistrzostwo na rzecz bedącego w sztosie formy Eleidera Alvareza (25-1). Rosjanin przegrał przed czasem, trzykrotnie padając na deski. Taki widok był szokujący i zastanawiający, czy dalsze próby są sensowne oraz kontynuowanie kariery będzie dobrą opcją dla coraz bardziej rozbitego pięściarza.

Sergey jednak się nie zastanawiał i chciał jak najszybciej zrewanżować się Kolumbijczykowi. Udało mu się to w lutym 2019 roku. Po mądrym boksie wygrał na punkty i po raz trzeci został mistrzem świata.

Walka z Canelo

Latem 2019 roku wrócił do Rosji na walkę z młodym, gniewnym prospektem Anthonym Yarde (18-1), którego zdołał zastopować.
Niedługo po sierpniowej walce dostał ofertę z tych nie do odrzucenia. Saul Alvarez (53-1-2) miał w planach podbój czwartej kategorii wagowej i wybrał sobie najlepszego do tego rywala, oraz czas.

Popularny na całym świecie Rosjanin nie był wstanie zregenerować się po letniej walce, przetrenować całego obozu przygotowawczego, ponieważ o pojedynku dowiedział się z dwumiesięcznym wyprzedzeniem. Jednak 12 milionów jakie mógł przytulić po zakończeniu walki były dla niego najważniejsze.

Pojedynek odbył się 2 listopada w MGM Grand, od początku był wyrównany ze wskazaniem na Kovaleva, jednak Alvarez zdołał go dorwać przy linach i znokautować mocnym prawym sierpowym.

Ostatnie porażki, złe decyzje, lub zwykły pech sprawiły, że Kovalev z miana króla wagi półciężkiej stał się łakomym kąskiem dla młodych wilków, którzy chętnie by się wybili na walce z nim. Jestem jednak pewny, że pokonanie nawet tak rozbitego Sergeya należy do rzeczy arcytrudnych, dlatego zasługuje na pozycje czwartą.

#5 Jean Pascal (35-6-1,20KO)

Jeden z najbardziej nieustępliwych i zawziętych zawodników jakich widziałem w boksie. Dużo razy skreślany, jeszcze częściej mówiono o zakończeniu przez niego kariery, a jeszcze więcej razy wracał do ringu i pokonywał faworytów.

Jego kariera na najwyższym poziomie trwa od 2008 kiedy to walczył o pas WBC w wadze super średniej z Carlem Frochem.
Teraz w roku 2020 jest posiadaczem pasa WBC Silver kategorii półciężkiej co czyni go pretendentem do pasa WBC, oraz regularnym mistrzem świata WBA (pełnoprawnym jest Bivol).

Jest byłym mistrzem świata WBC z okresu 2009-2010. Próbował unifkować tytuły z Bernardem Hopkinsem, ale raz zremisował a raz przegrał. W 2015 i 2016 roku walczył z Sergeyem Kovalevem lecz obie walki przegrał przed czasem. Potem przegrywał z młodszymi Eleiderem Alvarezem (25-1) i Dmitrym Bivolem (17-0).

Kiedy już jego kariera zmierzała ku końcowi otrząsnał się, a rok 2019 był w jego wykonaniu rewelacyjny. Pokonał idącego od zwycięstwa do zwycięstwa Marcusa Browne (23-1). Walka odbyła się w sierpniu, na hali Barclays Center. Pascal zaskoczył Browne’a przygotowaniem fizycznym, Pascal był szybszy niż w poprzednich pojedynkach, oraz bił celniej. Rzucił Amerykanina trzykrotnie na deski, a w 8 rundzie sędzia przerwał walkę z powodu kontuzji rozcięcia lewego łuku brwiowego Browne’a. Sędziowie według zasad podliczyli punkty do przerwania walki i jednogłośnie wygrał Pascal zdobywając pas WBC Silver i tymczasowy pas mistrza świata WBA.

Trzy dni przed końcem roku 2019 doszło do starcia Jean’a Pascal’a z Badou Jack’em (22-3-3). Dwóch doświadczonych zawodników na ringu w Atlancie zapewnili kibicom bardzo dobrą walkę. Pierwsza połowa walki należała do Pascala, natomiast wolno rozkręcający się Jack dobrze przeboksował ostatnią fazę walki.
Ostatecznie sędziowie orzekli niejednogłośne zwycięstwo Kanadyjczyka.

Urodzony na Haiti Pascal przeżywa drugą młodość i zdecydowanie zasługuje na pozycję piątą w rankingu.

#6 Joe Smith Jr (25-3,20KO)

Wziął się znikąd, był tylko przystankiem Andrzeja Fonfary (30-5) w drodze do walki o pas, a 18 czerwca 2016 roku, w Chicago znokautował naszego rodaka i zatrzymał jego karierę. Większość sądziła, że to typowy bijok z mocnym ciosem, któremu przyfarciło się. Rozwiał wątpliwości pół roku później wyrzucając legenę boksu Bernarda Hopkinsa (55-8-2) z ringu i wygrywając swój drugi pojedynek na wielkiej scenie. Fakt faktem Smith pobił 24 lata starszego rywala, ale Hopkins w wieku 50 lat nadal należał do czołówki.

Po świetnym wprowadzeniu do wielkiej kariery, przegrał z bardzo dobrym Sullivanem Barrera (22-3), choć zaprezentował się bardzo na tle bardziej zaprawionego w bojach rywala. 1,5 roku później przegrał z Bivolem w walce o tytuł WBA, Rosjanin pokazał wszystkie słabości techniczne Amerykanina.

Jednakże ten rok rozpoczął wspaniale, bo od zwycięstwa nad rozgaszczającym się w kategorii półciężkiej Jesse Hartem (26-3). Zwycięstwo niejednogłośne, ale nie wiem co miał w głowie sędzia punktujący zwycięstwo Harta. Niemniej jednak, kariera Smitha znowu nabrała rozpędu i będzie mógł za niedługo powalczyć w jakimś eliminatorze.

#7 Eleider Alvarez (25-1,13KO)

Jeszcze ponad rok temu 35-letni Kolumbijczyk dzierżył pas mistrza świata WBO. By zdobyć ten pas Alvarez musiał przejść bardzo długą drogę, często nie dostając szansy walki o pas w słusznych momentach. Jak na przykład w 2015 roku gdy był obowiązkowym pretendentem dzierżąc pas WBC Silver. Wtedy to Adonis Stevenson, ówczesny mistrz wybierał słabszych rywali.

Jednak Alvarez był niezłomny i dostał szansę walki o pas z Sergeyem Kovalevem w sierpniu 2018 roku. Po drodze “Storm” pokonał legende wagi super średniej Luciana Bute (32-5), oraz Jeana Pascala (35-6-1). Pojedynek o pas WBO odbył się w Atlantic City i od początku do końca był bardzo dobrą walką dla oka. Alvarez przegrywał z bardziej precyzjnym Kovalevem, jednak w 7 rundzie zdołał trafić potężnym prawym Rosjanina i rzucić go na deski. Potem to już była egzekucja, a kibice Kolumbijczyka mieszkającego w Kanadzie mogli się cieszyć nowym mistrzem świata.

Alvarez długo tytułem się nie cieszył ponieważ na początku roku 2019 stracił pas po rewanżu z Kovalevem. Zadecydowało doświadczenie i mądrość ringowa. Alvarez przegrał na punkty.

Ostatnio po roku przerwy wrócił na ring nokautując średniego poziomem Michaela Sealsa (24-3). Eleider nadal jest wysoko notowany w rankingach WBO i WBC dlatego jest jeszcze przed nim kilka dużych walk.

#8 Sullivan Barrera (22-3,14KO)

Dobry technicznie Kubańczyk już od dłuższego czasu jest w czołówce wagi półciężkiej. Popularność zdobył walcząc w 2016 roku z legendą boksu Andre Wardem (32-0). Barrera przegrał walkę na punkty, lecz dał twardy test Wardowi, który wszedł do wagi ciężkiej jako wieloletni mistrz świata kategorii super średniej.

Po tej walce w przeciągu dwóch lat wygrał cztery walki na dużych galach w Stanach Zjednoczonych. Wygrał przed czasem z późniejszym pretendetem mistrzowskim Wyacheslawem Shabranskyym (21-2), oraz Joe Smithem Jr (25-3). Tymi zwycięstwami dostąpił okazji walki o pas mistrza świata WBA z Dmitrym Bivolem (17-0). 38-latek urodzony w Guantanamo został wręcz stratowany przez młodszego niespełna 10 lat Rosjanina.

Wrócił przed końcem 2018 roku i pokonał naczelnego bumobijce dywizji półciężkiej Seana Monaghana (29-3). By w czerwcu ubiegłego roku przegrać na punkty z debiutującym w wyższym limicie Jesse Hartem (26-3). Na ten moment niewiadomo co dalej z karierą, wiekowego już zawodnika, ale w mediach podawano opcje walki Kubańczyka z Sergeyem Kovalevem (34-4-1). Chętnie bym zobaczył taki pojedynek.

#9 Badou Jack (22-3-3,13KO)

Były mistrz świata WBC wagi super średniej. Zdecydowanie bardzo dobry technicznie zawodnik, ale w najważniejszych momentach brakuje mu zdecydowania przez co daje się spychać do defensywy.

Wejście w wagę półciężką miał dobre, pokonał przed czasem Nathana Cleverly’ego (30-4). Pojedynek odbył się w T-Mobile Arena w lecie 2017 roku. Niedługo później został oficjalnym challangerem do pasa WBC posiadanego wtedy przez Adonisa Stevensona (29-2-1). Panowie zmierzyli się ze sobą w Toronto, 19 maja 2018 roku. Walka uznana za remisową, chociaż jeden sędzia orzekł zwycięstwo Jacka. W mojej opinii walkę wygrał Szwed, ale mistrza na jego terenie trzeba pobić, nie tylko nieznacznie wypunktować.

Na początku 2019 roku zawalczył z niepokonanym Marcusem Brownem o pasy tymczasowego mistrza świata WBA i pas WBC Silver. Ty sposobem chciał uzyskać natychmiastową walkę z Gvozdykiem o pas WBC (który właśnie pokonał Stevensona), lub pojedynek z Bivolem. Tak się jednak nie stało bo 7 lat młodszy Browne zawalczył znakomicie i wypunktował Szweda.

Następnie spróbował te same pasy odzyskać z rąk Jeana Pascala, który w ostatniej walce znokautował Browne. Widocznie liczył, że “walka walce nie równa”, jednak się przeliczył i przegrał niejednogłośnie punkty. Jeśli miałbym odpowiedzieć na pytanie czy jest jeszcze wstanie coś zrobić w tej dywizji? To w mojej opinii nie ma szans na zdobycie pasa mistrzowskiego. Najwyżej jest notowany w rankingu WBC, tam mistrzem jest Beterbiev, który wygrałby z nim zdecydowanie. Opcją jest obranie kierunku na zwakowany tytuł WBO, ale niewiadomo czy się na to skusi Jack.

Niemniej jednak pokazał w tej dywyzji mimo porażek i remisu, że coś znaczy, dlatego pozycja dziewiąta będzie dla niego najlepszym miejscem.

#10 Maksim Vlasov (45-3,26KO)

Rosjanina można zdecydowanie nazwać podróżnikiem między limitami wagowymi. Zaczynał od wagi średniej w 2005 roku, a w 2015 roku zameldował się już w wadze junior ciężkiej.

W półciężkiej dywizji walczył od 2011 roku, przez 4 lata wygrał 11 pojedynków, a dwa przegrał. Po porażce z Gilberto Ramirezem (40-0) postanowił przejść do wagi junior ciężkiej gdzie zawalczył o pas tymczasowego mistrza świata WBO z Krzysiem Głowackim. Przegrał na punkty i po tej walce postanowił zejść z limitu 91kg do 79kg.

Głównie toczy walki w Rosji, wygrywa swoje pojedynki bardzo pewnie. Niedawno pokonał na punkty cenionego Isaaca Chilembe (25-7-2) na gali promującego go Alexandra Popova. Ma jeszcze czas i papiery na to by namieszać w tym limicie, ale najwięksi zawodnicy walczą w USA.

Wyróżnieni zawodnicy:

Gilberto Ramirez (40-0,26KO) – niepokonany Meksykanin to były mistrz świata WBO w wadze super średniej. W wadze półciężkiej zadebiutował w ubiegłym roku i pokonał przed czasem miernego Tommy’ego Karpency (29-7-1).

Joshua Buatsi (12-0,10KO) – Eddie Hearn bardzo liczy na Buatsiego i wystawia go do walk na największych galach na Wyspach Brytyjskich. Jednak najlepsi zawodnicy walczą w Stanach i to tam brązowy medalista z Rio będzie musiał toczyć swoje najtrudniejsze walki. Jest bardzo wysoko notowany w rankingu WBA i to w te pasy celuje 27-latek.

Marcus Browne  (23-1,16KO) – Browne zawsze był ambitnym zawodnikiem, ale Lou DiBella go stopował w zbyt pochopnym prowadzeniu kariery. W mojej opinii przegrał z Radivoje Kalajdzicem (24-2), ale ściany gospodarza pomogły mu po ostatnim gongu. Ale trzeba mu przyznać, że toczył też znakomite walki m.in. zabierając “zero” z rekordu Seana Monaghana (29-3), czy zdobywając pas tymczasowego mistrza WBA z Badou Jackem. Ostatnio przegrał po technicznej decyzji z Jeanem Pascalem, ale ma jeszcze czas na powrót, być może na rewanż.

Anthony Yarde (19-1,18KO) – Gladiator urodzony w Londynie zaczął karierę od 18 zwycięstw z rzędu. Dostąpił szansy wyjazdu na mistrzowską walkę do Rosji z Sergeyem Kovalevem o pas WBO w sierpniu ubiegłego roku. Przegrał co prawda, ale zaprezentował się bardzo dobrze i jestem pewny, że jeszcze go zobaczymy w walce o pas.