RANKING WAGI SUPER ŚREDNIEJ

Jak powstał ranking?

Każdy z naszej redakcji zaprezentował 10 nazwisk aktywnych pięściarzy w kolejności od najlepszego do najgorszego. Każde z nich dostało od 1 pkt do 10 pkt. Dziesięć punktów dla numeru #1, dziewięć dla numeru #2 itd. Punkty zostały następnie podliczone a ranking został ułożony według tej punktacji.

#1 Callum Smith (27-0,19KO) 

Numer jeden wagi super średniej zawdzięcza swoją pozycję dzięki skutecznemu w jego wykonaniu turniejowi WBSS wagi super średniej. Callum Smith jest obdarzony niezwykłymi jak na tę kategorię wagową warunkami fizycznymi, 191 cm wzrostu to parametry rzadko spotykane w tych kategoriach wagowych. Oczywiście taki wzrost predyspounuje go do walki z dystansu i ułatwia walkę z niższymi oponentami.

“Mundo” wszedł w turniej o puchar Muhaamada Ali’ego w obrym stylu, pokonując na punkty Erika Skoglunda (26-1). Nie była to jakaś super walka, jednak Smith pokazał dużo spokoju i zdobył “specjalny” pas WBC Diamond.
W półfinale zmierzył się z mało znanym z bokserskich ringów Niekym Holzkenem (14-1). Był to zawodnik na zastępstwo za kontuzjowanego Juergena Breahmera. Smith zawalczył bez szału, ale zdołał wypunktować niedoświadczonego Holendra.

W finale trafił na faworyzowanego George Grovesa (28-4), który bronił tytułu mistrza świata WBA. Pojedynek odbył się w Arabii Saudyjskiej, oczywiście finansowo fajna sprawa, jednak walki pomiędzy najlepszymi Brytyjczykami powinny odbywać się na oczach Brytyjskich fanów. Wymęczony kontuzją barku Groves był łatwiejszym celem dla Smitha niż się wydawało i znokautował go w 7 rundzie pojedynku.
29-latek z Liverpoolu zdobył wtedy pas mistrza świata WBA, prestiżowe trofeum Ali’ego, bardzo dużo pieniędzy i pozycję najlepszego w dywizji. Zresztą do tej pory jej nie stracił, bronił tytułu dwukrotnie. Raz nokautując doświadczonego Hassana N’Dam N’Jikama (37-5), a potem tocząc bardziej wyrównany niż na kartach punktowych sędziów pojedynek z Johnem Ryderem (28-5).

Smith to dobry zawodnik, dobrze wykorzystuje swoje warunki fizyczne, zasługuje na pozycję numer jeden w rankingu.

#2 Billy Joe Saunders (29-0,14KO)

Nieznacznie został w tyle za Smithem, ale goni go i za niedługo może przegonić swojego rodaka. Fajnie byłoby zobaczyć ich pojedynek, być może Eddie Hearn coś złoży na Wyspach Brytyjskich.

Billy Joe Saunders to znakomity pięściarz, ale również bardzo specyficzny zawodnik. W swoich ostatnich pojedynkach mierzył się z zawodnikami klasy światowej, ale także takimi, których można określić jako maksymalnie “dobrzy”. Z pięściarzami o uznanej marce takimi jak David Lemieux (41-4) wygrywał w dobrym stylu.Natomiast walcząc z oponentami – outsiderami męczył się niemiłosiernie, było tak z Arturem Akavovem (20-3), czy ostatnio z małoznaczącym Argentyńczykiem Marcelo Estebanem Cocoresem (28-1-1).

30-letni “Superb” wkroczył do kategorii super średniej w maju 2019 roku jako mistrz świata WBO w wadze średniej. Pozycja niepokonanego mistrza pozwoliła mu zawalczyć w debiucie w wyższym limicie o pas mistrza świata tej samej federacji.
Jego rywalem był ultrasłaby Niemiec serbskiego pochodzenia Shefat Isufi (29-4-2). Oczywiście jak to zazwyczaj “Superb” dał z takim rywalem dwunastorundowy, męczący oko pojedynek. Kilka lat temu Isufiego zdołał skończyć przed czasem nawet nasz Darek Sęk.

Pół roku później BJS obronił tytuł na gali Eddiego Hearna z wyżej wspomnianym Coceresem. Wygrał przez KO w 11 rundzie i całe szczęście dla niego, ponieważ werdykt mógł być nieciekawy dla ekipy Saundersa. Albowiem u dwóch sędziów wygrywał nieznacznie, a u jednego przegrywał.

Jednak wiem, że jeśli przyjdzie mu walczyć z rywalami o wyższym statucie, to jego ambicje i przygotowanie taktyczne będą na zupełnie innym poziomie.
BJS pokonywał Rydera, O’Sullivana, Eubanka Jr, Andy’ego Lee, Monroe Jr czy Lemieux. Nie każdy może się pochwalić takimi skalpami.

#3 David Benavidez (22-0,19KO) 

Na ostatnim miejscu podium David Benavidez, mistrz świat WBC. 22-latek jest najmłodszym zawodnikiem w rankingu. Taki sukces w tak młodym wieku to abstrakcja w boksie zawodowym.
Amerykanin ma bardzo dobre warunki fizyczne, 187 cm wzrostu i prawie dwa metry zasięgu ramion zapewniają mu przewagę w ringu. Ma mocno zbliżone parametry do Calluma Smitha, lecz o wiele lepiej od niego radzi sobie w półdystansie.

Mistrzem świata został pokonując po trudnej walce – w której nawet leżał na deskach – Ronalda Gavrila (19-3) niejednogłośnie na punkty. Obóz Rumuna się nie zgadzał z decyzją sędziów, oraz wielu kibiców domagało się rewanżu. Do rewanżu doszło 5 miesięcy po pierwszej walce, czyli w lutym 2018 roku. W tym pojedynku już nie było kontrowersji i niedomówień, a Benavidez zdeklasował 10 lat starszego rywala.

Niedługo po tej potyczce pojawiły się jego problemy z dopingiem, albowiem  nie przeszedł programu Clean Boxing Champion federacji WBC i został zawieszony. Pas został mu zabrany, a Amerykanin powrócił po roku rozłąki z boksem. Trzeba przyznać, że z przytupem bo już w drugiej rundzie skończył J’Leona Love’a (24-3-1).

We wrześniu ubiegłego roku dostał ponowną szansę walki o pas WBC z ówczesnym mistrzem WBC, Anthonym Dirrellem (33-1-1). Benavidez zawalczył wspaniale rozbijając i nokautując rywala w 9 rundzie.

Ponownie zasiadł na tron i wydaje mi się, że długo może z niego nie schodzić. Niewiadomo jakie dalsze plany ma Benavidez, ale dużo mówi się o jego potencjalnej walce z Danielem Jacobsem (36-3), byłaby to elektryzujące show.

#4 Caleb Plant (20-0,12KO)

Rankingowo najsłabszy z mistrzów. Posiadacz pasa mistrza świata IBF jest uznawany za słabszego od mistrzów innych federacji ponieważ nie bronił jeszcze pasa z konkretnymi nazwiskami.

Tytuł zdobył pokonując Jose Uzcategui (29-4) na początku 2019 roku. Plant był szybszy, skuteczniejszy w wymianach i bił mocniej. Następnie obronił tytuł dwukrotnie szybko kończąc Mike Lee (21-1), który zdecydowanie nie powinien walczyć o taki tytuł. A w lutym tego roku zdominował i zastopował w 10 rundzie nadzieje niemieckiego boksu Vincenta Feigenbutza (31-3).

Jest zawodnikiem raczej kompletnym, ciężko znaleźc w jego boksie luki, ale brakuje mu sprawdzianów na najwyższym poziomie. Jego kolejnym rywalem może być były mistrz świata IBF, Caleb Truax (31-4-1).

#5 Daniel Jacobs (36-3,30KO)

Daniel Jacobs (fot. Materiały prasowe)

 

“Miracle Man” to realne zagrożenie dla aktualnych mistrzów świata. Poszedł tą samą drogą co Billy Joe Saunders, czyli przeszedł z wagi niżej. Zdecydował się na taki krok po porażce z Saulem Alvarezem (53-1-2) i utracie pasa mistrza świata WBA.

W debiucie 33-latek z Brooklynu absolutnie porozbijał Julio Cesara Chaveza Jr (51-4-1) i szybko wskoczył na czołowe miejsca w rankingach federacji WBC,WBA,WBO i IBF. Najbliżej mu do pojedynku z Plantem, którego sam uważa za najsłabszego przeciwnika wśród mistrzów, jednak musiałby awansować mocno w rankingu by do takiej walki doszło. Super wydarzeniem byłoby starcie o pas WBC z Benavidezem, ale również brakuje mu do tego pozycji oficjalnego challangera.

Daniel Jacobs ma szansę z każdym zawodnikiem w dywizji, ale musi działać szybko bo nie jest najmłodszy, a pamiętajmy, że do super średniej i tak zbija dużo kilogramów.

#6 John Ryder (28-5,16KO)

 

Dla wielu kibiców to on powinien być mistrzem świata WBA, a sędziowie go skrzywdzili w walce z Callumem Smithem. Ja uważam, że to był równy pojedynek, emocjonujący, w którym Ryder pokazał się bardzo dobrej strony, ale werdykt jest niekontrowersyjny.

John Ryder ma opinię typowego wyspiarskiego bijoka, z którą zresztą trudno się nie zgodzić. Jego boks to nie szachy, on nie kalkuluje tylko idzie do przodu i spycha rywali do defensywy.
Ryder jeszcze jakiś czas temu przegrywał pojedynki, których zawodnik z jego umiejętnościami przegrywać nie powinien. Porażka z Blackwellem czy Arnfieldem wynikała ze słabego przygotowania fizycznego. Natomiast z Rockym Fieldingiem (28-2) wynik był wypaczony przez sędziów punktujących.

Po tamtej porażce Ryder wrócił odmieniony, wiedział że musi zmienić swoje przygotowania i jako że jest niskim super średnim poprawić swoją fizyczność. Tak zrobił i zmiany dały odpowiednie rezultaty. Pokonał przed czasem solidnego Patricka Nielsena (30-3), czy też byłego pretendenta do pasa, Jamiego Coxa (25-2). Do tego dołożył zwycięstwo nad nadzieją Rosjan, Andreyem Sirotkinem (17-1) którego również skończył przed czasem.

W maju ubiegłego roku otrzymał szansę walki w Stanach Zjednoczonych na gali “Canelo vs Jacobs” z mało znanym Billym Akkawym (20-1-1) o tymczasowy tytuł WBA w wadze super średniej. Ryder niesiony falą trzech zwycięstw z rzędu, rozniósł Akkawy’ego i znokautował w trzeciej rundzie.

Szansę walki o pełnoprawny tytuł mistrza świata WBA dostał w listopadzie 2019 roku. Po zaciętej walce przegrał na punkty, ale zaprezentował się znakomicie. Stąd też tak wysoka pozycja w rankingu, bo chyba każdy lubi takich pięściarzy.

#7 Fedor Chudinov (22-2,15KO)

O tym, że Fedor to zawodnik poziomu światowego słyszymy od dawna, że jest bardzo dobry technicznie, oraz posiada nokautujący cios. Każdy ekspert wypowiada się o nim w dobrych słowach, ale co z tego skoro w karierze Fedora już od dawna brakuje konkretów.

Od jego ostatniej dużej walki o pas mistrza świata WBA z Georgem Grovesem (28-4) minęły prawie trzy lata. Rosjanin wtedy przegrał przed czasem i stracił realną szansę na tron.

Od tamtej porażki stoczył 8 walk, wszystkie w Rosji. Jednak tylko dwie miały sens rankingowy i w jakiś sposób zbliżają go do walk o mistrzostwo świata. W lipcu 2018 roku pokonał w Moskwie, niejednogłośnie na punkty Nadjiba Mohammediego (42-8) zdobywając tytuł WBA International, a w grudniu ubiegłego roku zdominował na pełnym dystansie Hassana N’Dam N’Jikama (37-5). W tym ostatnim boju zdobył pas “Złotego Mistrza WBA”, nie za bardzo rozumiem po co i dlaczego taki tytuł został stworzony przez federację. Oczywiście z kibicowskiego i typowo logicznego punktu widzenia zakłada się, że prawdziwym i jedynym mistrzem federacji jest Callum Smith.

Fedor jako “złoty mistrz” ma prostą drogę do walki z pełnoprawnym mistrzem. Chudinov jest w czołówce tej kategorii od lat, ale brakuje mu zdecydowanych kroków, dzięki którym mógłby szybciej dojść do dużych pojedynków.

#8 David Lemieux (41-4,34KO)

Obdarzony bardzo mocnym ciosem Kanadyjczyk tak samo jak Saunders i Jacobs zdecydował się na przejście do wyższej wagi.
Lemieux w wadze średniej osiągnał swój szczyt, był mistrzem świata IBF lecz stracił tytuł już w pierwszej obronie na rzecz Gennady Golovkina (40-1-1). A gdy nie udało mu się zdobyć pasa WBO w starciu z Billy Joe Saundersem w grudniu 2017 roku,  zdecydował o przejściu do wagi super średniej.

W limicie 76,2kg zadebiutował w grudniu ubiegłego roku na gali w Montrealu, w walce z Maksymem Bursakiem (35-6-2). Lemieux nie będzie zbyt dobrze wspominał tej walki, ponieważ leżał dwukrotnie na deskach i był bliski porażki przed czasem. Jednak przetrzymał kryzys i wygrał niejednogłośnie na punkty.

31-latek jest wysoko notowany w rankingu WBC, więc walka z Davidem Benavidezem byłaby możliwa i na pewno okraszona dużym zainteresowaniem w Stanach Zjednoczonych.

#9 Willie Monroe Jr (24-3,6KO)

Pięściarz bardzo dobry, jednak zweryfikowany na poziomie mistrzowskim. Najpierw przegrał w walce o tytuły WBC i WBA wagi średniej z GGG w 2015, a dwa lata później o tytuł WBO z Billy Joe Saundersem. Z BJS pokazał się z dobrej strony, ale widać, że brakuje Amerykaninowi pewnych aspektów technicznych w walce z najlepszymi.

W 2018 roku zaczął poruszać się między wagą średnią a super średnią, jednak ostatecznie jest sklasyfikowany jako pięściarz limitu do 76,2 kg. W tej dywizji wygrał dwie walki ze średniej klasy pięściarzami, a w ostatnim pojedynku wypunktował znanego polskim kibicom Hugo Centeno Jr (27-3-1).

Monroe ma już 33 lata, prawdopodobnie nie zawalczy już o tytuł mistrza świata, ale jest wstanie dać kibicom jeszcze kilka ciekawych walk. Solidny zawodnik, zawsze dobrze przygotowany.

#10 Juergen Breahmer (52-3,38KO)

Najstarszy zawodnik w naszym zestawieniu. 41-letni Niemiec swoje największe sukcesy osiągał w wadze półciężkiej. W latach 2013-16 posiadał pas regularnego mistrza świata WBA, którego bronił tylko między granicami swojego kraju.

Gdy stracił tytuł przegrywając przez poddanie z powodu kontuzji z Nathanem Cleverlym (30-4) w 2016 roku, zszedł do wagi super średniej w celu wystartowania w prestiżowym turnieju World Boxing Super Series.

W ćwierćfinale zmierzył się z solidnym i wtedy niepokonanym Robem Brantem (25-2). Po nużącym oczy pojedynku sędziowie orzekli jednogłośną wygraną doświadczonego Niemca.
W półfinale miał zawalczyć z Callumem Smithem, jednak z powodu kontuzji łokcia musiał wycofać się z turnieju.

Po nieszczęsnym turnieju długo nie było o nim słychać, aż do jego walki w grudniu ubiegłego roku z rodakiem Juergenem Dobersteinem (25-4-1), w której to Breahmer znokautował oponenta i zdobył Interkontynentalny pas WBA.

Być może za jakiś czas dostanie szansę konkretnej walki, na konkretnej gali ze względu na rozpoznawalne nazwisko, nie tylko w boksie europejskim, ale raczej obędzie się bez sukcesów mistrzowskich. Jednak zdecydowanie zasługuje na zamykającą rankingu pozycję.

Wyróżnieni zawodnicy: 

Robert Parzęczewski (24-1,16KO) – Trochę patriotyczna decyzja, ale przy tym jak najbardziej sprawiedliwa. Jestem pod dużym wrażeniem jak rozwija się “Arab”, a raczej “Mr.KO”. 26-latek z Częstochowy na swoim koncie wygrane z Dmitrim Chudinvoem (21-5-2), czy bardzo solidnym Patrickiem Mendym (18-16-3).

Vladimir Shishkin (10-0,6KO) – Rosjanin w bardzo krótkim czasie wyrobił sobie bardzo wysoką pozycję w rankingach. Ma za sobą bardzo solidne zaplecze promujące w osobie promotora Dmitry’ego Sality, który organizuje gale na terenie Stanów Zjednoczonych. Najważniejszym zwycięstwem w karierze 28-letniego Rosjanina mieszkającego w Detroit było zastopowanie Nadjiba Mohammediego (42-8).