ROCKY BOXING NIGHT W STĘŻYCY – RELACJA I WYNIKI WALK (NA ŻYWO)

Pajacyk od wielu lat dożywia dzieci. Pamiętaj, że kliknięcie w brzuszek, to pierwszy krok, by pomóc dzieciom.

Dziś w Stężycy odbyła się kolejna gala grupy promotorskiej Rocky Boxing Promotions. Z powodu kontuzji nową walką wieczoru wybrano pojedynek debiutującego na zawodowych ringach Shi Yun Longa i znanego z finały turnieju wagi ciężkiej Pawła Sowika.

W otwierającej galę walce zobaczyliśmy pojednek w wadze półśredniej. Debiutujący Maks Bodak (1-0, KO) szybko uporał się z Damianem Ławniczakiem (6-28-2), którego pokonał przez TKO już w pierwszej rundzie.

fot. Piotr Duszczyk/boxingphotos.pl

Druga walka to 4 rundowy pojedynek w kategorii junior półśredniej pomiędzy Hubertem Benkowskim (5-0-1, 1 KO) i Adam Grabiec (7-31, 1 KO). Benkowski pewnie wypunktował swojego przeciwnika pokazując przy tym, że warto go obserwować. Dobra praca nóg, balans tułowiem oraz ataki kombinacjami. Czekamy na kolejne pojedynki

fot. Piotr Duszczyk/boxingphotos.pl

Kolejna walka w kategorii ciężkiej to debiutujący Armen Avagyan (0-0-1) kontra Hubert Krasuski (1-2-1). Avagyan nie mógł znaleźć dystansu w pierwszej rundzie i lepiej pracujący na nogach Krasuski wygrał to starcie. Jednak w drugiej i trzeciej rundzie zaczął podkręcać tempo i coraz częściej trafiać przeciwnika. Avagyan wygrał obie te rundy. Krasuski wyszedł do ostatniej rundy z zamiarem odrobienia strat i uruchomił lewy prosty oraz kombinacje lewa-prawa. Dał się jednak złapać kilkoma mocnymi kontrami z prawej. Runda była wyrównana również w oczach sędziów, którzy wypunktowali remis.

fot. Piotr Duszczyk/boxingphotos.pl

Czwarta walka również odbyła się w limicie kategorii ciężkiej. Naprzeciw siebie stanęli Jakub Sosiński (2-1) i Rafał Jaszczuk (0-1-1). Od pierwszego gongu było widać przewagę Sosińskiego, który wyniósł podstawy z boksu amatorskiego. Był szybszy, lepszy technicznie, a jego ciosy były bardziej dynamiczne i miały większą wymowę. Zepchnięty do obrony Jaszczuk przegrał pierwszą rundę. Druga i trzecia runda wyglądały podobnie. Zapędzony pod liny Jaszczuk walczył o każdy gram powietrza. W drugiej minucie czwartej walki Sosiński po raz kolejny trafił kilkoma mocnymi kombinacjami i był blisko znokautowania Jaszczuka, który jednak wytrzymał do ostatniego gongu. Sędziowie jednogłośnie wypunktowali wygraną Jakuba Sosińskiego.

fot. Piotr Duszczyk/boxingphotos.pl

Najbardziej wyczekiwana przez nas walka to starcie Tomasza Piotrowskiego (1-1) z Damianem Tymoszem (3-0-1). Zakontraktowana na 6 rund walka w kategorii super lekkiej. Pierwsza runda dość wyrównana, z lekkim wskazaniem na Tymosza, który wydłużał dystans i był bardziej dynamiczny. Druga runda też powędrowała na konto Tymosza. Piotrowski wpadał z ciosami i był wolniejszy. W końcówce trzeciej rundy Tymosz trafił kombinacją lewy sierpowy na ucho i prawy na czubek głowy, którą posłał na deski Piotrowskiego. Sędzia go wyliczył i ogłosił nokaut techniczny.

fot. Piotr Duszczyk/boxingphotos.pl

Pojedynek numer sześć pomiędzy Maxem Miszczenko (6-1, 2 KO) i Piotrem Podłuckim (6-4, 2 KO) w limicie wagi półśredniej zakontraktowany na sześć rund. Pierwsze starcie agresywnym atakiem rozpoczął Miszczenko. W kolejnych rundach Ukrainiec stonował ataki i czekałna akcje Podłuckiego. Po trzeciej rundzie narożnik Polaka podpowiedział mu, żeby podchodził z ciosem i atakował odkryte doły Miszczenki. Piąta runda dla Podłuckiego. Pięściarze upominani przez sędziego za wpadanie głową, klincze i bicie w tył głowy. Bardzo ciężko to się oglądało. Szósta runda to więcej klinczów i brzydkiego boksu. Sędziowie wypunktowali jednogłośnie zwycięstwo Maxa Miszczenko.

fot. Piotr Duszczyk/boxingphotos.pl

Siódma walka to kolejne starcie wagi ciężkiej, pomiędzy finalistą polskiego turnieju wagi ciężkiej Kacprem Meyną (4-0) i Andrasem Csomorem (18-28-2, 14 KO). Piękny pokaz naszego prospekta królewskiej kategorii. Meyna zaprezentował nam się w najlepszej formie w karierze. Wyszedł do ringu lekko odchudzony, dobrze pracował na nogach, balansował ciałem, a w jego boskie nie zabrakło polotu i finezji. Bił ładnymi i mocnymi kombinacjami. W trzeciej rundzie, lekko rozbity już Csomor się otworzył. Polak to wykorzystał i mocnymi ciosami posłał go dwa razy na deski. Sędzia zatrzymał walkę po drugim nokdaunie. Meyna wygrał przez nokaut techniczny.

 


W walce wieczoru spotkało się znowu dwóch ciężkich. Pochodzący z Polski Paweł Sowik (3-6, 1 KO) oraz debiutujący zawodowo Chińczyk Shi Yun Long  (1-0), który niedawno podpisał kontrakt z Rocky Boxing Promotions. Long zaczął pierwszą rundę dość mocno i w pierwszych sekundach Sowik leżał już na deskach. Na trzydzieści sekund przed końcem tej samej rundy posłał Polaka na deski po raz drugi. Tym razem długim lewym sierpowym. Druga runda również należała do Chińczyka, który w połowie rudny mocno trafił Sowika, który zamroczony nie był w stanie się podnieść. Efektowne zwycięstwo najnowszego nabytku Rocky Boxing Promotions.

fot. Piotr Duszczyk/boxingphotos.pl
0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments