UKRAIŃSKA DROGA DO GALERII SŁAW

Jeden Ukrainiec znajduje się obecnie w bokserskiej Galerii Sław. Jest nim oczywiście znakomity Witalij Kliczko. Za kilka lat do starszego brata dołączy ten młodszy, Władimir (warunek konieczny do przyjęcia : 5 lat od ostatniej walki). Obydwaj przed przejściem na zawodowe ringi toczyli boje jako amatorzy, osiągając duże sukcesy, Władimir doszedł nawet do mistrzostwa olimpijskiego w 1996 roku. Ich późniejsze losy są doskonale znane, nie bez powodu mówi się w końcu o erze braci Kliczko. Gdy zaczęła się ona na dobre, po ciężkich doświadczeniach, w trakcie których i u jednego i u drugiego nie brakowało porażek (m.in z Lewisem, Sandersem) na dobre zdominowali wagę ciężka na wiele następnych lat. Finał tej sportowej historii był taki, że Witalij zapisał się w pamięci kibiców jako jeden z “najtwardszych” zawodników, zyskał ogromny szacunek i uznanie fanów. Z kolei Władimir zdołał obronić mistrzowski pas ponad 20 razy, więcej niż jakikolwiek inny Europejczyk w tej dywizji.

Gdy kariera młodszego powoli dobiegała końca, na zawodowych ringach pojawiło się dwóch kolejnych ukraińskich mistrzów olimpijskich (jeden podwójny), jeszcze zdolniejszych od Kliczków. Wspomnianymi debiutantami byli Aleksander Usyk oraz Wasyl Łomaczenko. Genialni ukraińscy przyjaciele w szokującym tempie podbili zawodowy boks. Usyk w zaledwie 15 pojedynkach zdołał całkowicie zunifikować swoją kategorię jako pierwszy cruiser w historii i czwarty ogółem, zaś Łomaczenko w ciągu 12 walk zdołał zdobyć pasy w trzech wagach (najszybciej w historii boksu!). W pokonanym polu zostawili odpowiednio m.in Gasijewa, Briedisa,Głowackiego, czy Linaresa, Rigondeauxa, Waltersa. Przed nimi zapewne jeszcze wiele lat wspaniałej kariery (Usyk ma 31 lat, Łomaczenko 30), jednak już dziś wydają się “pewniakami” do wzmocnienia bokserskiej Galerii Sław.

Jak więc widzimy ostatnie 20 lat – 4 znakomitych bokserów, z czego dwóch nadal piszę swoją niesamowitą historię. Warto zauważyć, że to tylko te największe nazwiska, które najmocniej wryły się w pamięć kibiców. W tym samym okresie pojawiło się również kilku innych bokserów, którzy doszli do mistrzostwa świata, by wymienić tylko Wiktora Postoła czy Andrija Kotelnika.

Obecnie, poza Usykiem i Łomaczenko Ukraina posiada kilku pięściarzy z mistrzowskimi aspiracjami. Jednym z nich jest medalista mistrzostw świata, dominator cyklu WBS Siergiej Derewianczenko. Niepokonanego Ukraińca już 27 października czeka wielki test, a zarazem wielka szansa wywalczenia pasa federacji IBF wagi średniej w walce z Danielem Jacobsem. Jeśli wygra, zainteresowanie wokół jego osoby (póki co mocno anonimowej w USA) wzrośnie. Jego rodak, Aleksander Gwozdyk (brązowy medalista IO w roku 2012) również dostał potwierdzoną już okazję do pokazania pokazania światu swojej sportowej wartości w postaci walki z długoletnim, ale już wiekowym czempionem WBC w kategorii półciężkiej, Adonisem Stevensonem. W przypadku sukcesu jego notowania pójdą mocno w górę, a że dywizja ta jest “obfita” w duże nazwiska nie powinno brakować okazji do ugruntowania swojej pozycji. Trzeba “tylko” wygrać, co jednak nie będzie takie proste, z uwagi zarówno na klasę Jacobsa jak i “Supermana”. Jedno jest pewne, za kilka i kilkanaście tygodni dowiemy się, czyje gwiazda (jeśli w ogóle) rozbłyśnie, a czyja wyblaknie jeszcze mocniej. Nie ma się co oszukiwać, długa droga przed nimi, by przebić się do amerykańskiej, a więc najważniejszej, mającej największy wpływ na zarobki i walki publiczności. Tylko wygrana może przybliżyć Derewianczenkę i Gwozdyka do tego. Innej drogi nie ma. Bo dziś Galeria Sław dla jednego i drugiego to póki co bardzo, bardzo odległa perspektywa, która być może nigdy się nie spełni, szczególnie biorąc pod uwagę, ze mają już 33 oraz 31 lat. Muszą się więc śpieszyć, ale i uważać, by się nie potknąć po drodze.

Podsumowując, można zauważyć, że bohaterowie  tekstu mają za sobą naprawdę dobrą karierę amatorską. Najmniej utytułowany na tym polu jest Witalij. Pozostali mają medale mistrzostw świata, czy olimpijskie. Niektórzy złote, jeden nawet dwa. Jak więc widzimy nie zawsze, ale w wielu przypadkach dobra amatorska kariera + solidne podstawy to fundament w budowaniu swojej przyszłości na zawodowych ringach. Oczywiście nie jest to jeszcze 100% gwarancja sukcesu, ale wyraźny sygnał, że zawodnik ma potencjał, że warto go obserwować/zainwestować w niego.

Na marginesie możemy zadać sobie pytanie, ilu w bokserskiej Galerii Sław za kolejne 20 lat będzie Ukraińców, a ilu Polaków…

Dodaj komentarz