WIELKIE ODRODZENIE WAGI ŚREDNIEJ

April 28, 2018; Brooklyn, NY; USA; Daniel Jacobs and Maciej Sulecki during their bout at the Barclays Center in Brooklyn, NY. Mandatory Credit: Ed Mulholland/Matchroom Boxing USA
Pajacyk od wielu lat dożywia dzieci. Pamiętaj, że kliknięcie w brzuszek, to pierwszy krok, by pomóc dzieciom.

Waga średnia. W ostatnich latach mocno zmarginalizowana, historycznie jedna z najlepszych w boksie. Głównym problemem był, a jakże brak 3/4 zawodników z najwyższej półki. Najpierw był osamotniony i coraz starszy Argentyńczyk Sergio Martinez, potem pałeczkę przejął genialny dominator z Kazachstanu, Giennadij Gołowkin, który zastąpił go na tronie króla wagi średniej. Istotny wpływ na taki stan rzeczy miało odejście z boksu Dmitrija Piroga (pamiętacie jeszcze?).

Jednak jakiś czas temu sytuacja zaczęła się zmieniać, małym, ale ważnym impulsem było błyskawiczne znokautowanie Petera Quillina przez Daniela Jacobsa. Nagle na poważnie do gry wkroczył stosunkowo młody Amerykanin, z bardzo dobrym ciosem i niezłymi nazwiskami w życiorysie. Był rok 2015, grudzień. Niespełna półtora roku po tej walce dał najtrudniejszy w dotychczasowej karierze pojedynek Giennadijowi Gołowkinowi. Przegrał, ale zyskał uznanie fanów. Przed nim, jeśli podoła kilka naprawdę konkretnych walk.

Zaczęło się robić ciekawie. Praktycznie w tym samym czasie, w bratobójczym starciu z Julio Cesarem Chavezem debiutował w wadze średniej Saul Alvarez. Zawodnik uznany, wzbudzający kontrowersję,  były mistrz świata dwóch kategorii, mający na koncie dwa piekielne uderzenia, które zyskały tytuł nokautu roku wg. prestiżowego „The Ring”, a przede wszystkim ogromne rzesze rodaków, gotowych wykupywać PPV na walki z jego udziałem oraz potężną grupę promotorską Golden Boy Promotions. Dzięki temu stała za nim po prostu kasa, bardzo istotny argument, o czym mogliśmy się przekonać kilkanaście miesięcy później, gdy Gołowkin kosztem unifikacji wybrał właśnie rewanż z Canelo. Ale o tym później.  Warto pamiętać, że w opisywanym okresie trzy mistrzowskie pasy ( WBA, WBC oraz IBF ) dzierżył i śrubował kolejne rekordy „GGG”.

Ostatnim pasem, który mu brakował był ten WBO, który dumnie na swoich biodrach nosił i zresztą dalej nosi Billy Joe Saunders, serdeczny przyjaciel Tysona Fury.  Saunders tytuł wywalczył w roku 2015, później z walki na walkę pokonywał coraz lepszych rywali (Monroe, Lemieux) i  zdobywał coraz większy szacunek kibiców. Gdy wspomnimy, że stoi za nim Frank Warren, a sam zawodnik ma 0 w rekordzie rysuje się nam sylwetka bardzo ciekawego pięściarza.

Chwilę przed debiutem „Canelo” w wadze średniej szokującym werdyktem pasa WBA regular nie zdobył mistrz olimpijski z Londynu w tej samej wadze, Ryota Murata. 5 miesięcy później doszło do rewanżu, a Hassan N’Damnie mógł mieć złudzeń, kto z nich jest lepszy. Ale jak już wiemy umiejętności we współczesnym boksie to nie wszystko. Potrzeba jeszcze kibiców, najlepiej dużo kibiców. Murata ma i to, w swojej ojczyźnie jest niesamowicie popularny, a biorąc pod uwagę jak duża jest populacja Japończyków, to wypełnienie hali, czy 15 milionów ludzi przed odbiornikami nie stanowi problemu nawet z tymi słabszymi przeciwnikami (Włoch Blandamura) Możemy tylko się domyślać, ilu ludzi włączyłoby tv by zobaczyć swego bohatera w walce  Alvarezem czy Gołowkinem. 30? 40? 50?.

Istotne wzmocnienie dywizji średniej stanowią również dwaj niepokonani, bardzo wysoko w środowisku oceniani amerykańscy bokserzy, byli mistrzowie świata niższej kategorii, a więc Jermall Charlo (powszechnie uważany za lepszego z braci bliźniaków), ledwie 28 letni bokser mający w cv wygrane z Troutem czy Williamsem, którego wielu ekspertów widzi na tronie tej kategorii. Nieco niżej stoją akcję Demetriusa Andrade, jednak i on, a wiec zawodnik który w pokonanym polu zostawił m.in. Culcay’a, niebawem doczeka się wielkiej szansy i bardzo poważnego testu, w postaci walki z Billy Joe Saundersem o pas WBO. Jeśli wygra (a ma szanse) to jego akcję pójdą mocno w górę, być może na tyle,  że zainteresuje się starciem z nim Saul Alvarez.

O Gołowkinie sensu pisać nie ma. Powiedziano już wszystko. My wiemy o nim jedno : MISTRZ. Kazach potwierdził, że nie ma zamiaru kończyć kariery, a to oznacza, że nie jeden i nie dwóch czołowych bokserów tej dywizji może mieć naprawdę spore kłopoty. Mimo przegranej i zremisowanej walki z „Canelo” dla około 70/75 %  fanów i ekspertów nadal powinien być bokserem niepokonanym, z bilansem 40-0.

Również Europa nie chce być gorsza i  ma w tym zacnym gronie dwóch przedstawicieli. Maćka Sulęckiego przedstawiać nie musimy, 29 letni Polak na zawodowych ringach zdążył już odprawić dwóch cenionych bokserów. Jednak to niewygrane walki, a paradoksalnie przegrana z Danielem Jacobsem przyniosła mu największe uznanie. Stosunkowo młody wiek, ciągły rozwój, inteligencja oraz determinacja powinny sprawić, że „Striczu” ścisłej czołówki będzie się trzymał jeszcze długi czas. Drugim przedstawicielem jest Siergiej Derewiaczenko, znakomity Ukrainiec, wielka gwiazda ringów WBS, sparingpartner Daniela Jacobsa, z którym przeboksował około 300 rund. Mimo zaledwie 12 zawodowych walk już za kilka tygodni doczeka się pojedynku o wakujący pas IBF z … Danielem Jacobsem. Jeśli wygra, podobnie jak w przypadku Andrade może stać się łakomym kąskiem. Chociaż z słabo rozpoznawalnym nazwiskiem, znakomitym wyszkoleniem nie musi być wcale wymarzonym rywalem dla Alvareza czy Saundersa.

Na liście widnieje dziewięć nazwisk. W tym gronie pięciu już mistrzami świata było, dwóch jest nimi aktualnie, dwóch innych miało/ma pas regular, a dwóch dopiero na to czeka. Z tej dziewiątki niepokonanymi zawodnikami są dwaj Amerykanie, Ukrainiec oraz Anglik. Wszyscy oni na zawodowych ringach stoczyli łącznie ponad 200 pojedynków, pokonali kilkunastu mistrzów świata. Poza „GGG” i być może Siergiejem  (chociaż on nie jest rozbity, tzw świeża krew, więc być może da radę) każdy z nich powinien mieć przed sobą minimum 5 lat naprawdę dobrej kariery. Kariery w trakcie której ich drogi  będą się przecinać, a w niektórych przypadkach już się przecięły. To „ Canelo ” zabrał 0 z rekordu „GGG”, i to Jacobs zadał pierwszą porażkę Sulęckiemu. Najmłodsi w tym gronie to rocznik 1990, najstarszy 1982. Gołym okiem widać, ze waga średnia ruszyła. W ciągu ostatniego półtora roku mogliśmy oglądać naprawdę znakomite starcia :

  1. 19 marzec 2017:  Gołowkin – Jacobs
  2. 16 wrzesień 2017 : Alvarez – Gołowkin
  3. 28 kwiecień 2018 : Jacobs – Sulęcki
  4. 15 wrzesień 2018 :  Alvarez – Gołowkin II

Dodając do tego takie nazwiska jak kanadyjski bombardier Lemieux, dobry na ringach amatorskich i niepokonany na zawodowstwie Quigley, wymagający Culcay czy niewygodny Monroe Jr kształtuje się nam naprawdę bardzo fajny obraz wagi średniej. A warto pamiętać, że dojdą nowi, głodni sukcesów zawodnicy. Niektórzy nowi, inni doskonale nam z nami z niższych kategorii. Hurd? Munguia? To pierwsze z brzegu przykłady. Być może w tym gronie należałoby uwzględnić wicemistrza olimpijskiego i brązowego medalistę mistrzostw świata, Brazylijczyka  Esquiva Falcao, jednak na ten moment, pomimo stoczenia już 21 walk poziom jego rywali pozostawia bardzo, bardzo dużo do życzenia.

Już dziś w niektórych przypadkach waga średnia to miliony dolarów i tysiące fanów, a powinno być tylko lepiej.

Dodaj komentarz