Wilder i cios z innego świata. Czy da mu cztery pasy?

Deontay Wilder punches Artur Szpilka, of Poland, during the first round of a WBC heavyweight title boxing match Saturday, Jan. 16, 2016, in New York. (AP Photo/Frank Franklin II)
Pajacyk od wielu lat dożywia dzieci. Pamiętaj, że kliknięcie w brzuszek, to pierwszy krok, by pomóc dzieciom.

Dziś krótka sylwetka amerykańskiego mistrza świata, prawdopodobnie najmocniej bijącego pięściarza na świecie, który już w kwietniu 2019 roku chciałby zaatakować Anthony’ego Joshuę i zunifikować dywizję ciężką.

PAS WBC

Deontay Wilder urodził się w roku 1985, ma 33 lata i ostatni tytuł brakujący Joshulę, czyli pas WBC. Dzierży go od stycznia 2015 roku, gdy po niezbyt ciekawej walce wypunktował pewnego Haitańczyka walczącego dla Kanady Bermane’a Stiverne’a, dwukrotnego pogromce doskonale nam znanego Chrisa Arreoli. Stiverne do dziś dnia może się chwalić, że zdołał jako jedyny wytrzymać z Amerykaninem 12 rund. Wytrzymał tylko raz, bo w rewanżowej walce blisko trzy lata później został “zjedzony”. Jako ciekawostkę można dodać, ze przed ich pierwszym spotkaniem panel ekspertów “The Ring” pokusił się o wskazanie lepszego. 14 wskazało Stiverne’a, 15 Wildera. Tylko jeden dziennikarz wytypował, że walka nie skończy się przed czasem i wygra ją Amerykanin!

“BUMOBIJCA”

Do walki z Haitańczykiem ” zawodnik o wszystko mówiącym pseudonimie “The Bronze Bomber” nie cieszył się delikatnie mówiąc szczególnym uznaniem ani kibiców, ani ekspertów. Brązowy medalista Igrzysk Olimpijskich debiutował na zawodowych ringach już w roku 2008, wygrywał co prawda pojedynek za pojedynkiem, ale poziom rywali delikatnie mówiąc na kolana nie rzucał przez kolejne lata. Pokonał co prawda byłego czempiona Sergieja Liachowicza, ale Białorusin po pierwsze nigdy wielkim bokserem nie był, po drugie najlepsze lata miał za sobą. Skończyło się więc brutalnym nokautem.

Później był m.in Malik Scott i ponowna wygrana przed czasem. Krótko mówiąc okres od 2008 do 2014 roku przyniósł masę zwycięstw i to właściwie tyle. Bo zawodnika na dobrym poziomie nie było w tym gronie żadnego. Chciałoby się wręcz powiedzieć, kariera prowadzona w polskim stylu, z tym że tutaj bokser koniec końców zdobył mistrzowski pas, a nie został brutalnie skończony z pierwszym mocnym przeciwnikiem. Nic więc dziwnego, że “zachwyceni” kibice zaczęli go nazywać…No właśnie, tak jak wyżej.

PANOWANIE I KOLEJNE OBRONY 

Wróćmy jednak do okresu, gdy “The Bronze Bomber” był już mistrzem WBC. Od stycznia 2015 roku do września 2018 bronił swojego pasa siedem razy. Wszystkie pojedynki rozstrzygnął przed czasem, nie brakowało jednak krytycznych głosów, że walczy głownie z przeciętniakami jak Molina, Duhaupas czy Washington. Sporo zmieniło się po ostatnim pojedynku z zaawansowanym wiekowo, ale bardzo dobrze wyszkolonym, silnym i przede wszystkim niepokonanym Kubańczykiem Luisem Ortizem. Pojedynek zgodnie z oczekiwaniami dostarczył wielu emocji, faworytem bukmacherów był “The Bronze Bomber”, zdania wśród fanów były podzielone. Po znakomitej walce, pełnej emocji Wilder przełamał “King Konga” i zakończył pojedynek przed końcem 10 rundy! Świat powoli zaczął widzieć, że pomimo nieszczególnie wysokiego poziomu dotychczasowych oponentów, mistrz świata WBC jest bokserem, z którym liczyć się muszą absolutnie wszyscy. Potwierdził, że dysponuje uderzeniem, które w każdym momencie każdej walki może odwrócić los. Jeśli czysto trafi, prawdopodobnie nikt tego ustać nie zdoła. Przynajmniej nie we współczesnej wadze ciężkiej. Bo jeden z Kliczków mógł chyba przyjąć wszystko.

 “JU GOŁING DAŁN! SANDEJ, SATURDEJ!”

Jednym z siedmiu zawodników, którzy próbowali zabrać pas Wilderowi był Artur Szpilka. Jemu muszę poświęcić kilka słów więcej, z racji że jest Polakiem. Przed starciem nie brakowało emocji, o które zadbał “The Pin” prowokując Amerykanina jak tylko mógł. Walka odbyła się 16 stycznia 2016 roku w Barclays Center, Polak radził sobie zaskakująco dobrze,a polscy kibice zgromadzeni przed telewizorami (ogólnodostępna transmisja, o którą mocno zabiegał sam Szpilka) mogli być naprawdę zadowoleni. Dobrze szło aż do 9 rundy i nokautu z piekła rodem, który wysłał Artura do szpitala. Po wszystkim Polak stwierdził, że Wilder…wcale nie bije tak mocno.

WILDER I…FURY!

Szok. Tak można było zareagować na informację o tej walce, która ma się odbyć 1 grudnia w Los Angeles. Nieaktywny przez 2,5 roku Anglik, po dwóch wygranych nad powiedzmy sobie szczerze przeciętniakami (Seferi i Pianeta) rzuca się na amerykańskiego króla nokautu. Czy mu się uda? Wyraźnym, aczkolwiek nie bardzo dużym faworytem bukmacherów jest “The Bronze Bomber”, również publiczność zdaje się skłaniać w jego stronę. Jeśli wygra, jego nazwisko jeszcze bardziej “pójdzie w górę”, bo obecnie mimo pokonania Ortiza i kilku lat z pasem nie jest w Ameryce kimś “szczególnym”.

WILDER I…JOSHUA?

Jeśli Amerykanin pokona Anglika, już tylko jedna walka na szczycie wagi ciężkiej będzie miała sens. Długo oczekiwana, coraz głośniej domagania się przez niezadowolonych kibiców.  Wspomniana na wstępie CAŁKOWITA unifikacja mistrzowskich pasów. Żaden “ciężki” nie miał nigdy jednocześnie tytułów WBA,WBC,WBO oraz IBF. Jeśli do tej walki dojdzie i nie zakończy się ona remisem to się zmieni! Jest to pojedynek, który wygeneruje olbrzymie zainteresowanie, dwóch niepokonanych czempionów o piekielnej sile ciosu, mających sobie sporo do wyjaśnienia. To również pojedynek, który może zakończyć wszelkie dywagację, o tym kto jest lepszy dlatego jest tak bardzo potrzebny. Na razie problemem jest oczywiście kasa, a dokładniej podział finansowy. Obyśmy tylko zobaczyli to starcie, zanim Wilder będzie 36-letnim emerytem! Moim osobistym zdaniem jeśli dojdzie do tej walki w roku 2019, to specyficzny styl Wildera, odporność na ciosy (z Ortizem był na skraju porażki, pokazał jednak, że może dużo przyjąć) oraz nieludzki cios wystarczy, by przy wypełnionym po brzegi stadionie Wembley znokautować bohatera Wielkiej Brytanii…

2 KOMENTARZE

  1. Szpilka Killer :D

    Wilder – AJ dojdzie, albo nie dojdzie – za dużo promotorzy ryzykują, i mimo niezadowolenia kibica ich kieszenie przy każdej walce się szczelnie wypełniają! Przypomina mi się sytuacja z ostatnich 10lat, a dokładniej pięknie obstawione federacje przez ukraińskich braci (których hipotetyczna walka również pobiłaby wiele rekordów ;) )
    Wilder ma dużo szczęścia że jest Z USA — tam rynek jest przeogromny i im w ogóle nie jest potrzebna walka z AJ, co innego gdyby był z Europy – wówczas nie wyobrażam sobie aby w dzisiejszych czasach (przy dzisiejszych europejskich promotorach) mógł uniknąć walki z AJ ( i vice versa).
    Dodatkowo uważam że czas gra na korzyść Joshu’y, on nie musi się spieszyć na tą walkę.

  2. Szpilka Killer :D

    Wilder – AJ dojdzie, albo nie dojdzie – za dużo promotorzy ryzykują, i mimo niezadowolenia kibica ich kieszenie przy każdej walce się szczelnie wypełniają! Przypomina mi się sytuacja z ostatnich 10lat, a dokładniej pięknie obstawione federacje przez ukraińskich braci (których hipotetyczna walka również pobiłaby wiele rekordów ;) )
    Wilder ma dużo szczęścia że jest Z USA — tam rynek jest przeogromny i im w ogóle nie jest potrzebna walka z AJ, co innego gdyby był z Europy – wówczas nie wyobrażam sobie aby w dzisiejszych czasach (przy dzisiejszych europejskich promotorach) mógł uniknąć walki z AJ ( i vice versa).
    Dodatkowo uważam że czas gra na korzyść Joshu’y, on nie musi się spieszyć na tą walkę.

Dodaj komentarz