Pajacyk od wielu lat dożywia dzieci. Pamiętaj, że kliknięcie w brzuszek, to pierwszy krok, by pomóc dzieciom.

Walka rewanżowa pomiędzy Wilderem a Ortizem miała dać nam wiele odpowiedzi. I udzieliła ich zdecydowanie. Wielu fanów upatrywało w Kubańczyku, który prezentował życiową formę, pogromcy Brązowego Bombardiera. Stało się to co za każdym razem kiedy Wilder wychodzi do ringu. Zacznij jednak od początku.

Przed walką Ortiz odgrażał się, że prędzej umrze niż zaprzepaści po raz kolejny swoją szansę na mistrzostwo świata. Na zdjęciach oraz na treningach prezentował się wręcz fenomenalnie. Polscy internauci zaczęli porównywać go do wiecznie młodego Krzysztofa Ibisza. Przed walką można było być pełnym nadziei i spróbować obstawić zwycięstwo Kubańczyka. Bukmacherzy byli wszak bardzo realistyczni.

Luis Ortiz podczas przygotowań do walki rewanżowej z Deontayem Wilderem (fot. materiały prasowe/PBC)
Luis Ortiz podczas przygotowań do walki rewanżowej z Deontayem Wilderem (fot. materiały prasowe/PBC)

Wilder z kolei koncentrował się na medialnych przepychankach, w których to twierdził, że byłby w stanie wygrać z samą Bestią, za najlepszych czasów Żelaznego Mike’a. Nie zmienia to faktu, że ciężko trenował.

Przebieg samej walki pokazał nam natomiast to co wszyscy już doskonale wiedzą. Wilder jest zawodnikiem słabym technicznie. I śmiało można wysnuć tezę, że jest najsłabszym technicznie mistrzem świata wagi ciężkiej od dekad. Ma jednocześnie najmocniejszy cios od czasów Foremana.

Zobacz: DEONTAY WILDER PO RAZ KOLEJNY NOKAUTUJE ORTIZA! (VIDEO)

Ortiz kontrolował walkę swoim prawym prostym mańkuta. Był ruchliwy i sprawiał problemy celownikowi Bombardiera. Wymykał się z pod ostrzału przez ponad 6 rund. Prowadził pewnie na punkty, lecz w 7 rundzie stanął. Był to największy błąd jaki mógł popełnić. Nieruchomy cel to dla Wildera znokautowany przeciwnik. Prawy prosty bity jakby od niechcenia zakończył walkę. Ortiz próbował wstać lecz jego mina mówiła wszystko. Nie wiedział gdzie jest ani jak się nazywa.

Istnieje powiedzenie, które doskonale pasuje do naszego obecnego mistrza. „Prawdziwa siła techniki się nie boi”. Mimo braków w wyszkoleniu Wilder jest niebezpieczny w każdym momencie walki. Dzięki temu, że ma aż 12 rund na upolowanie rywala zawsze trafia. Dysponuje dobrym timingiem i genialnym wyczuciem. Jest niczym rekin, który gdy poczuje krew rzuca się na swoją ofiarę aby ją pożreć.

Ciekawe jest to jak potoczyłyby się jego walki z zawodnikami pokroju AJ, Ruiza Jr. czy chociażby Whyte’a. Moim skromnym zdaniem miałyby bardzo podobny przebieg jak obie batalie z Ortizem.

Problem polega na tym, że Wilder jest zawodnikiem, którego wszyscy się boją, ponieważ potrafi nokautować w dowolnym momencie, nawet przypadkowym ciosem. Szansą na jego pokonanie jest bycie bezbłędnym technikiem przez pełne 12 rund lub walka w pół dystansie i szybki nokaut. Pierwsza sztuka nie udała się nawet Tysonowi Fury’emu. Drugiej nikt jeszcze nie odważył się spróbować.

Dodaj komentarz