PIERWSZA WYGRANA. ZAWODNIK I TRENER

Zgasły światła reflektorów. Walka dobiegła końca. Idziesz do szatni w obstawie narożnika, otoczony dziennikarzami. Nikogo nie obchodzi jak się czujesz, ani że masz twarz zalaną krwią z pękniętego łuku i złamanego nosa. Obchodzi ich jedynie by zdobyć Twój komentarz. Ochroniarz zatrzasnął drzwi. Możesz wreszcie usiąść i odpocząć. Za chwile przyjdzie obejrzeć Cię lekarz. W szatni jesteś tylko Ty. Ogarniają Cię wątpliwości, czy to wszystko ma sens. Czy jest warte, tego bólu i poświęceń.

fot. Bleed for this movie.

Wchodzi lekarz z trenerem, który przed chwilą udzielił krótkiego wywiadu w Twoim imieniu. Nie był na pewno tak dosadny jak być powinien. Ty kazałbyś im wszystkim się odpieprzyć. Trzeba niestety żyć w zgodzie z tymi hienami. Inaczej będą rzucać w Ciebie gównem, którego nie da się łatwo zmyć. Lekarz ogląda Twoją twarz, zakłada szwy i prosi żebyś zrobił dokładniejsze badania głowy. To była twarda walka. Kilka razy ciosy przeciwnika naprawdę Tobą wstrząsnęły. Trener gratuluje Ci zwycięstwa, mówi byś odpoczął. Prosisz by wpadł na obiad uczcić Wasz sukces. Wchodzi Twoja narzeczona i również prosi by zaszczycił Was swoją obecnością. Nie sposób jej odmówić, więc obiecuje że się pojawi i zostawia Was samych. Patrzy na Ciebie z lekkim przerażeniem. Widać na jej twarzy dumę pomieszaną ze strachem. Wstajesz, aby przejrzeć się w lustrze. Faktycznie jest źle. Myślisz sobie morda nie szklanka, zagoi się. Do wesela na pewno. Gdy Cię obejmuje przypominasz sobie dla kogo to robisz. Dla niej, dla Was, dla siebie i Waszej przyszłej rodziny. W jej ramionach wszystko staje się prostsze i klarowne. Walczysz by Twoje dzieci już nie musiały.

fot. Bleed for this movie.

Wspólny obiad z bliskimi jest tym o czym marzyłeś, tym czego potrzebowałeś. Są tutaj wszyscy, na których Ci zależy, a takich osób jest na świecie niewiele, i którym zależy na Tobie. Rodzice, narzeczona oraz trener. Nikt, więcej, póki co, ponieważ jedna osóbka jest w drodze. Życie boksera bywa smutne. Nie ma się czasu na zawiązywanie prawdziwych długotrwałych przyjaźni. Większość ludzi, z którymi spędzasz czas to osoby z sali treningowej. Po okładaniu się po mordzie przez kilka rund nie zawsze macie ochotę na wspólne wyjście na piwo. Ciężko rozmawia się o życiu z natury twardymi, zmuszonymi przez życie by stać się jeszcze twardszymi pięściarzami. Zresztą nie wolno Wam pić, jeśli myślicie poważnie o karierze. Każdy ma swoje życie, swoje sprawy i nie koniecznie ma ochotę opowiadać o tym innym ludziom, zwłaszcza kiedy nie został tego nauczony. W tej gonitwie brak czasu na pierdoły. Śmiejecie się, rozmawiacie, atmosfera jest ciepła i sprawia, że możesz zapomnieć o codziennych zmartwieniach. Rodzice są z Ciebie dumni i przypominają jak pierwszy raz poszedłeś na zajęcia do siedzącego tutaj trenera. To było już tak dawno, a wydaje się jakby minęło ledwie kilka dni. Początki były bardzo ciężkie, ponieważ byłeś krnąbrnym chłopakiem o trudnym charakterze. Rodzice nie radzili sobie z Twoimi humorkami, non stop biłeś się i włóczyłeś po ulicach. Trener dał Ci jednak ultimatum, albo boks albo bójki. Rywalizacja, adrenalina oraz wizja jaką przed Tobą roztoczył skutecznie odciągnęły Cię od głupstw.

fot. Bleed for this movie.

Mało kto zdaje sobie sprawę jak silna jest więź pomiędzy trenerem a zawodnikiem. Jeden daje z siebie wszystko co ma podczas treningów, drugi wlewa w pierwszego swoje doświadczenie, wiedzę oraz pasje. Trener staje się autorytetem, opiekunem a wręcz drugim ojcem dla pięściarza. Oczywiście pod warunkiem, że chce on wychować mistrza. Należy uważać komu pozwalany się wychowywać. O ile nie mamy wyboru odnośnie tego kim są nasi rodzice, o tyle możemy wybrać trenera. Czasem jednak to on wybiera nas. Tak było i w Twoim przypadku. Trener zgodził się dać Ci szansę mimo że początkowo sprawiałeś dużo problemów, byłeś nieokrzesany i skłonny do awantur. Za to leniwy jeśli chodzi o trening. Wszystko uległo zmianie po tym gdy wyciągnął Cię z tarapatów. Przyłapany na kradzieży zostałeś przewieziony do aresztu, gdzie mieli przyjechać po Ciebie rodzice. Ot wygłup żeby zaimponować chłopakom z osiedla, mógł się jednak skończyć dużo gorzej. Bojąc się reakcji rodziców wpadłeś na to żeby podać numer telefonu trenera. Przyjechał i zabrał Cię stamtąd, w drodze do domu kazał obiecać, że przyłożysz się do treningów, a nic nie powie rodzicom. Obiecałeś wszystko czego zażądał. Od tamtej pory nie opuściłeś żadnego treningu, choćbyś ledwo stał na nogach dawałeś z siebie wszystko. Po sesjach rozmawialiście o życiu, szkole, problemach oraz rozwiązaniach. Trener zaraził Cię nie tylko boksem, ale wskazał drogę.

fot. Bleed for this movie.

Teraz będąc już dorosłym kiedy czeka Cię jakaś ważna decyzja w pierwszej kolejności myślisz o tym by poradzić się jego. Dopiero w drugiej narzeczonej czy rodziców. Oni to akceptują. Wiedzą ile dla siebie znaczycie. Twój trener nigdy nie pozwoliłby Cię skrzywdzić, ani Ty jego. Uczeń i mistrz, młody zagubiony człowiek i nauczyciel, chłopak i mężczyzna, ojciec i syn. Te wszystkie słowa nie są wstanie opisać do końca Waszej relacji. Wiesz jednak, że masz niesamowite szczęście. Jesteście dla siebie rodziną.

fot. Bleed for this movie.

Jeśli jesteście ciekawi jak to się zaczeło to zapraszam do przeczytania pierwszej części:

TO TYLKO BIZNES?! MOJA WIARA, ŻYCIE I NADZIEJA

Dodaj komentarz